_Obwód Winnicki

Ponad 2 miliony hrywien przekaże winnicki samorząd na ratunek podominikańskich murów

16 marca projekt decyzji o przekazaniu ponad 2 milionów hrywien na wspólfinansowanie projektu renowacji zabytku architektury rangi ogólnokrajowe trafił do porządku dziennego winnickiej Rady Miasta, która zbierze się na posiedzenie 22 marca.

21 lutego podobną pozytywną decyzję uchwaliła Winnicka Rada Obwodowa, wyznaczając na ten cel kwotę 2,75 miliona hrywien.

Celem prac restauracyjnych jest zachowanie i konserwacja zabytków, należących w czasach I RP do zakonu Dominikanów, którzy razem z Jezuitami a później także z Kapucynami stworzyli pierwsze murowane obiekty w ówczesnej stolicy województwa bracławskiego.

Ta dobra wiadomość świadczy o tym, że zarówno społeczność i władze Winnicy są zainteresowane w tym, żeby w zabytki z XVII-XVIII wieku wetchnąć nowe życie, tym samym zwiększając atrakcyjność swojego miasta dla turystów.

Warto zaznaczyć, że Winnicy prawo miejskie w 1641 r. nadał król Władysław IV. Aż do upadku I RP to miasto uważane było za forpost cywilizacji zachodniej na południowo-wschodnich jej krańcach.

Słowo Polskie, 22.03.17 r.

Więcej na temat: W Winnicy odnaleziono fundamenty dominikańskiego kościoła z 1632 roku

Święto wiosny

Wiosna przyniosła na Podole nie tylko słońce i dłuższe dni lecz także ciekawe imprezy i akcje w polskich szkołach sobotnio-niedzielnych i punktach nauczania języka polskiego.

18 marca w Winnicy uczniowie szkoły im. Grocholskich spróbowali własnoręcznie wykonać kwiatek dla mamy, odgadnąć zagadki, przeczytać wiosenny wierszyk i zaśpiewać „Bal na łące” razem z zespołem „Kresowiaczki”.

Sobotnią imprezę podzielono na dwie części – warsztaty robienia kwiatów z bibuły oraz koncert, wzbogacony o ciekawe zadania, który poprowadziła polonistka Lidia Paulukiewicz.

W warsztatach uczestniczyło około 35 dzieci w różnym wieku. Żeby obejrzeć część artystyczną przyszli ich rodzice oraz starsi członkowie Chrześcijańsko-Demokratycznego Związku Polaków – organizacji, przy której działa Szkoła im. Grocholskich.

Akompaniament dla części artystycznej zapewnili Nastia Kińdzierska oraz Petro Hnatyszyn, który razem z żoną na Święto Wiosny przyprowadzili pięcioro z 11 swoich dzieci.

Po godzinnej zabawie na starszych i młodszych uczniów szkoły czekał słodki poczęstunek.

Święto wiosny w szkole im. Grocholskich przygotowała administrator lekcji polskiego Natalia Abaszkina.

Słowo Polskie, 18.03.17 r.

 

 

 

 

 

 


 


 

 


 


 


 

Karnawał 2017 w Domu Polskim w Barze

W dniu 25 lutego 2017 roku w Domu Polskim w Barze miało miejsce bardzo interesujące wydarzenie kulturalne. Był to drugi z cyklu „ Polskich Salonów Muzyczno – Literackich”, którego tematem były polskie zapusty i karnawał.

Wśród zaproszonych osób znaleźli się goście z Polski, a wśród nich Hanka Gałązka i Sebastian Jaworowski, członkowie zarządu Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, jak również Grażyna Orłowska – Sondej z ekipą TVP3 Polonia Wschód.

Z Winnicy przybyli Tomasz Olejniczak – Konsul Generalny RP oraz Alicja Ratyńska - prezes Związku Polaków Winniczyzny wraz z działającym przy tej organizacji żeńskim trio „Ażur”. Z Kijowa natomiast przyjechała dyrektor Domu Polskiego Maria Siwko. Wśród publiczności znaleźli się także przedstawiciele władz miasta na czele z merem Baru panem Arturem Cyciurskim oraz jego zastępcą panem Jurijem Kużniarem, pracownicy Domu Polskiego w Barze jak również wiceprezes i członkowie Barskiego Rejonowego Kulturalno – Oświatowego Stowarzyszenia Polaków im. Konfederatów Barskich. Przed rozpoczęciem imprezy goście otrzymali małe, symboliczne maseczki karnawałowe.

Zebranych na imprezie powitała dyrektor Domu Polskiego w Barze Małgorzata Miedwiediewa, po czym na scenie pojawiła się para młodych tancerzy – Weronika Perun i Władysław Biliński - którzy wykonali walca wiedeńskiego.

Ubrane w stroje i maski karnawałowe konferansjerki przybliżyły publiczności historię karnawału w Europie i w Polsce, tradycję tłustego czwartku i zapustów oraz rodowód dwóch tańców – walca i tanga.

Ich wypowiedzi zostały urozmaicone występami artystycznymi. Na scenie pojawiła się dwukrotnie Natalia Kuzmienko, która wykonała arię z operetki Lubomira Różyckiego „Katton” oraz fragment z opery „Silwa”. Skrzypaczka, Janina Wychowaniec, z towarzyszeniem pianistki Walentyny Kibitlewskiej zagrały pięknego walca Krajslera, natomiast walca „Kaprys” Rubinsztajna na cztery ręce wykonały dwie pianistki, Małgorzata Miedwiediewa i Walentyna Kibitlewska.

Ponieważ karnawał był zwyczajowo czasem swatania i kojarzenia młodych par, jak też zaręczyn a nawet zaślubin, na scenie pojawiły się Aniela i Klara z dramatu Aleksandra Fredry „Śluby panieńskie” i na przekór tradycji złożyły uroczystą przysięgę, że nigdy nie staną na ślubnym kobiercu.

W miarę upływu czasu na stołach zaczęły pojawiać się zapustowe przysmaki. Były to wędliny, pasztety, mięsa, a nade wszystko doskonałe pączki.

Po krótkiej przerwie nadeszła pora na prezentację tanga. Pokazane ono zostało w dwóch odsłonach: w wersji instrumentalnej w wykonaniu skrzypaczek, Jany Wychowaniec i Larysy Uszakowej oraz pianistki – Małgorzaty Miedwiediewej publiczność usłyszała tango „Marzenie”, natomiast wersję taneczną zaprezentowała poznana już wcześniej para tancerzy.

Końcowym, ale jakże mocnym akcentem programu był występ zespołu wokalnego „Ażur”, który brawurowo wykonał wiązankę piosenek estradowych w stylu retro.
Występ zespołu „Ażur” wprowadził wszystkich w radosny, iście karnawałowy nastrój, a na parkiecie pojawiły się pierwsze tańczące pary. Tradycji karnawałowej w Barze stało się zadość!

Małgorzata Michalska, nauczyciel skierowany za granicę przez ORPEG, Ukraina , Bar, 13.03.17 r.

 







 


Tramwaj za tramwajem. Jak w Winnicy produkują własne pojazdy szynowe

W halach produkcyjnych WTK powstaje nowy Vin Way 4O tym, że dzięki wąskiemu rozstawowi kół (100 cm) w przeciwieństwie do innych miast Ukrainy winnickim władzom udało się sprowadzić używane szwajcarskie tramwaje wiedzą wszyscy. Setki niebieskich klimatyzowanych pojazdów z Zuricha pędzą codziennie winnickimi ulicami, przewożąc dziesiątki i setki tysięcy pasażerów.

Lecz szwajcarskie tramwaje mają jeden mankament – nie są dostosowane do potrzeb ludzi niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach. Tak samo trudno przewieźć w nich wózek dziecięcy, przez co młode matki muszą szukać innych środków transportu.

W 2015 roku winnickie komunalne przedsiębiorstwo „Winnicka Transportowa Kompania” (WTK) po raz pierwszy przeprowadziło gruntowną modernizację czeskiego tramwaju „Tatra” KT-4, zamieniając całą jego karoserię i wyposażenie. Winnicki tramwaj pod nazwą „Vin Way” wyjechał wówczas na winnickie ulice, budząc podziw u mieszkańców miasta i jego gości, dzięki swojemu nietradycyjnemu i nowoczesnemu wyglądowi.

Rok później pojawiła się kolejna modyfikacja „Vin Way-2”, składającego się z trzech sekcji oraz dysponująca niskopodłogowymi drzwiami dla osób na wózkach. Ta wersja stała się standardem w dniu dzisiejszym. Może zmieścić do 260 pasażerów, lokalizacja cyklu produkcyjnego stanowi ponad 80 proc. (oprócz systemu kierowania, sprowadzanego z Czech).

Od niedawna nawet elementy plastikowe są produkowane w Winnicy i montowane w halach WTK.

10 marca w ramkach Forum Instytucji Rozwoju zaproszeni goście odwiedzili przedsiębiorstwo produkujące „Vin Way” (obecnie trwa produkcja czwartego tramwaju na podwoziu KT-4), który za kilka miesięcy ma pojawić się na ulicach. Modernizowanych „Tatr” z niecierpliwością oczekują niepełnosprawni mieszkańcy Winnicy, z myślą o których w rozkładach jazdy specjalnie został zaznaczony harmonogram ruchu niskopodłogowych tramwajów rodzimej produkcji.

Rekonstrukcja jednego tramwaju kosztuje około 7 milionów hrywien (230 tys. Euro). Starych „Tatr” KT-4 pozostało w Winnicy pod dostatkiem i ewentualnie Żytomierz, który tak samo, jak Winnica i Lwów ma podobny rozstaw kół, w przeciwieństwie do Kijowa, Odessy czy innych miast, mógłby takie tramwaje kupować.

Najtańszy analog – lwowski „Elektron” kosztuje co najmniej dwa razy drożej (ok. 15 milionów hrywien). Niestety na obecnym etapie „Winnicka Transportowa Kompania” jest w stanie wyprodukować tylko 3-4 „Vin Way'e” rocznie. Lecz jeżeli pojawią się atrakcyjne komercyjne propozycje to na pewno będą także możliwości, żeby ich zadowolić. Wówczas winnicki tramwaj na „czeskich” kołach stałby się wspaniałym przykładem, rewitalizacji niewysokim kosztem zużytego komunalnego transportu. Warto zaznaczyć, że w podobny sposób w Winnicy od lat są modernizowane także trolejbusy. Co rocznie 20 starych ZIU-9 zyskuje nowy wygląd, siedzenia i okna. Ogólnie programem modernizacji trolejbusów zostanie objętych ponad 120 maszyn, wyprodukowanych jeszcze w czasach ZSRS.

Słowo Polskie, 11.03.17 r.

 






Konwent oo. Dominikanów w Winnicy w latach 1624 - 1832

Źródło: http://www.krajoznawcy.info.plW XVII wieku do Winnicy przybyli OO. Dominikanie. Jak ustalili naukowcy, było to już przed rokiem 1630.

Ponieważ narosło wiele mitów, przeinaczeń i nieporozumień w tym i nie tylko zakresie, poniżej przedstawiam naukowy tekst, który ukazał się drukiem w 1928 r. Z pewnością zainteresuje zarówno historyków, jak i mieszkańców Winnicy oraz innych Czytelników. Konwent winnicki, podobnie jak inne został przez zaborcę skasowany. Interesujące w tym względzie badania na temat kasaty klasztorów na obszarze dawnej Rzeczypospolitej czynione są przez naukowców w ramach dużego programu „Dziedzictwo kulturowe po klasztorach skasowanych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej oraz na Śląsku w XVIII i XIX w.: losy, znaczenie, inwentaryzacja”. Nadto ukazuje się periodyk „Hereditas Monasteriorum” który jest międzynarodowym, interdyscyplinarnym półrocznikiem wydawanym przez Pracownię Badań nad Dziejami Zakonów i Kongregacji Kościelnych (LARHCOR) w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego.

Odkąd konstytucją Sejmu z r. 1598 sądy i akta ziemskie i grodzkie tudzież sejmiki powiatowe przeniesione zostały z Bracławia, stolicy województwa (utworzonego na sejmie unii lubelskiej 1569), do Winnicy, jako miasta znacznie dalej na północny-zachód nad Bohem leżącego, na pograniczu Podola z Ukrainą, a przeto bezpieczniejszego przed najazdami Tatarów, Winnica stała się miastem stołecznym całego województwa i coraz większego poczęła nabierać wzrostu. Zaraz też powstawały w niej i osady zakonne: najpierw jezuicka z łaski miejscowego starosty, Walentego Aleksandra Kalinowskiego (dom misyjny 1611 i rezydencja 1619, a potem kolegium warowne 1630/1642 za sprawą najmłodszego syna tegoż, Marcina Kalinowskiego), następnie dominikańska.

Ta ostatnia pierwotnie nie była zamierzona w Winnicy. Szlachcic Stefan Czerlenkowski, stolnik czy podczaszy bracławski, chciał ją mieć u siebie w Czerlenkowie, nowo założonym przez siebie miasteczku i swoim imieniem nazwanym, na gruntach wsi Siedliszcz, tuż poniżej Winnicy nad samym Bohem, gdzie już wzniósł był kościół murowany i wolą swoją ostatnią zapisał 3.000 złp. ojcom dominikanom, żeby przy nim osiedli. Około r. 1624 to było. Atoli dla niedogodności miejsca na żaden sposób ojcowie nie mogli się tutaj usadowić; zaczem po jego śmierci, ugodziwszy się z sukcesorami, przenieśli się do sąsiedniej Winnicy, zobowiązując się odprawiać tylko nabożeństwo w tymże kościele siedliskim. Fundacja konwentu dominikańskiego w Winnicy nastąpiła tuż przed r. 1630, za prowincjalstwa Jana Damascena Sokołowskiego Ś. T. M. (19 I 1626 – 9 II 1629), gdy konwent otrzymał dostateczne uposażenie z szczodrobliwości swoich dobrodziejów (imiennie niepodanych), tak że miał dochodu 860 złp. Największym dobrodziejem dominikanów Winnickich okazał się Jan Odrzywolski, starosta winnicki, który im w r. 1639 ofiarował plac na folwark i ogród za miastem, a w rok potem darował staw i młyn; sami zaś w r. 1641 nabyli za 600 złp. sianożęć z pasiekami (futor) od Parfema Omelanowicza, wójta Winnickiego; mieli na to wszystko nie tylko od króla Władysława IV przywilej, lecz i konstytucję sejmową z r. 1647, zatwierdzającą ich jako też i jezuitów winnickich wszelkie przywileje, nadania i zapisy.

W pierwszej tej dobie, kiedy ojcom obu zgromadzeń w Winnicy dobrze się działo, konwent dominikański liczył 12 zakonników, hojnie ponadto wspieranych codzienną jałmużną. W krwawym r. 1648 rozprószyły się oba domy zakonne, przy czym jeden z oo. dominikanów, Jędrzej Mościcki, kaznodzieja generalny, dostał się do niewoli tatarskiej i umarł w niej z odniesionych ran.

W wieku XVIII, zanim dominikanie wrócili do ruin swojego kościoła i klasztoru, Marcin Kalinowski, starosta winnicki (1709) a następnie kasztelan kamieniecki (1712, +1738), przybywszy do starostwa, wszystkie place i grunty klasztorne zabrał i na futorze od Omelanowicza nabytym, osadził słobódkę Pisarzówkę (o l ½ mili od Winnicy), a staw z młynem, folwarkiem i kilkunastu chatami sprzedał miastu. Odbudowali się późno, nie tylko później od jezuitów, wcześniej zresztą przybyłych, ale i od kapucynów, których tutaj osadził w r. 1745 Ludwik Kalinowski, starosta Winnicki (po ojcu, syn Marcina), kiedy znaleźli oddanego sobie dobrodzieja w osobie Michała na Hrycowie z Grabowa Grocholskiego h. Syrokomla, sędziego ziemi bracławskiej (*1704, +1770). Tenże wraz z swą żoną, Anną Radzimińską h. Lubicz, postanowił wymurować im kościół i klasztor z nadaniem uposażenia, zapisując z końcem r. 1758 złp. 4.500, zabezpieczonych na Woronicy; po dziesięciu zaś latach, gdy już kościół był zupełnie ukończony — konsekrował go w lutym 1761 r. biskup łucki i brzeski, Antoni Wołłowicz — jak i klasztor na zewnątrz, dodał jeszcze 1.500 złp. z ewikcją na Strzyżawce, a w testamencie polecił synom, żeby dokończyli urządzenia klasztoru, który był znacznych rozmiarów.

Zapisał im Marcin Grocholski, wojewoda bracławski w r. 1795, sumę przeliczoną potem na 300 rs. a zabezpieczoną na Strzyżawce, zaś Franciszek, miecznik koronny w r. 1788 — 900 rs. Ponadto Zachariasz Jaroszyński, podstoli winnicki, po krwawym zajściu w Tywrowie 1767 r., wylewając się na fundacje pobożne, dał oo. winnickim św. Dominika 1500 złp.; Urszula Szczeniowska z Nitosławskich w r. 1771 sumę odpowiadającą 150 rs. z ewikcjąi na Siedliszczach, miasteczku wtedy Szczeniowskich, a jej syn, Onufry, podsędek ziemski bracławski, 1950 rs. w r. 1795. Fundusz wszystkich zapisów, znanych przy kasacie, na ruble srebrne, wynosił 11.632 z procentem nieco więcej niż 600 rs. Według zakonnego rejestru dochodów z r. 1764 miał ich konwent wtedy rocznie 2.310 złp.; na jurydyce w tymże samym roku dominikanie mieli chałup 15 (jezuici 35); pod koniec około r. 1820 poddanych dusz męskich zaledwie 3. Wreszcie do tych lat wznowienia konwentu (a nie do r. 1639) należy nadanie wsi Sołowijówki niedaleko Winnicy przez jakichś Zakrzewskich, bezpotomnych, którą konwent trzymał spokojnie do r. 1805, a potem się o nią procesował. Dochodu rocznego w r. 1824 liczył 9.000 złp. a zakonników 3.

Po kasacie jezuitów, których kościół był farnym (jak i gdzie indziej np. w Barze i Wilnie), parafię przy kościele pojezuickim utrzymywali chwilowo księża świeccy, dopóki się w r. 1778 nie spalił, natenczas parafię oddano dominikanom. U nich też 19 listopada 1791 r. magistrat m. Winnicy z urzędnikami i ludem, po uroczystej mszy św., wśród wystrzałów armatnich, zaprzysiągł bronić z krwi przelaniem konstytucji 3 Maja. Po jezuitach z ich kościoła dostali, rozporządzeniem konsystorza w r. 1805, cudowny obraz św. Anny, przechowywany dotychczas u kapucynów. Kasata klasztoru i kościoła nastąpiła 14 listopada st. st. 1832; parafię jako też obrazy i wszystkie inne rzeczy kościelne przeniesiono do kapucynów i już 25 marca 1833 r. poświęcono kościół podominikański z wielką pompą na cerkiew schizmatycką.

Ostatnim przeorem i zarazem jedynie znanym dominikanów Winnickich był O. Czesław Humiński. Za przeora też mają O. Albina czy Alojzego Szukajskiego, który podczas morowej zarazy w Winnicy 1756/1757 czy 1770 r. (w każdym razie nie w 1700, ani 1720 lub 1728 r.) sam jeden z dominikanów pozostał przy życiu i posługiwał chorym, aż sam padł ofiarą zarazy; ciało jego niezepsute oglądano w podziemiach kościoła dominikańskiego jeszcze w r. 1854 i z rozkazu władzy diecezjalnej złożono je w osobnej katakumbie. Opowieść niesie, iż pierwotnie leżało ono u jezuitów, gdyż u nich umarł ten ojciec, czczony za świętego przez gromadzące się tłumy koło jego trumny; kiedy dominikanie zażądali wydania jego ciała a jezuici odmówili, powstały spory i zatargi między nimi, które się wygraną ojców białych nad czarnymi zakończyły.

Kasata klasztoru i kościoła nastąpiła 14 listopada 1832 r. Nie wolno zapominać historii. To część nas samych.

Paweł Glugla, 08.03.17 r.

Źródło: Wołyniak, Zniesione kościoły i klasztory rzymsko – katolickie przez rząd rosyjski w wieku XIX-tym w diecezji łuckiej, żytomierskiej i kamienieckiej (gub. wołyńskiej, kijowskiej i podolskiej), „Nowa Polonia Sacra”, R. 1:1928, nr 1, s. 258-261.

Dorota Sędłak o ojczyźnie Jana Brzechwy i ogółem o Ukrainie

Dorota Sędłak, Jerzy Wójcicki28 lutego w Sędziszowie Małopolskim podczas pobytu delegacji ze Żmerynki (obw. winnicki, Ukraina) naszej redakcji udało się porozmawiać z Dorotą Sedłak – członkiem Zarządu Powiatu Ropczycko – Sędziszowskiego. Pani Dorota kilka miesięcy temu odwiedziła Podole i podzieliła się z czytelnikami Słowa Polskiego wrażeniami z wyjazdu i współpracy ze „stolicą kolejową” Ukrainy.

Czego pani oczekuje od współpracy między Sędziszowem a Żmerynką w perspektywie kilku lat?

Dorota Sędłak: - Wymiany kulturalnej, sportowej, możliwie nasze dzieci będą mogły studiowały na waszych uniwersytetach, korzystać się z waszyсh doświadczeń, a młodzież z Ukrainy będzie przyjeżdżała do nas na studia. Jak również bardzo istotnym czynnikiem byłaby współpraca na tle gospodarczym – między naszymi firmami i waszymi, żeby mogły razem osiągać korzyści.

Pani była na Ukrainie jakiś czas temu, jakie wrażenia pani odniosła od naszych terenów bardziej oddalonych od tradycyjnych dla Polaka Lwowa czy Stanisławowa, a mianowicie - Winnicy, Żmerynki?

- Po ostatnim wyjeździe, no i w ogóle, jestem zaczarowana i zakochana w Ukrainie, To przepiękny kraj, i jak ostatnio wracaliśmy to było bardzo zielono, to widocznie zależy od gleby, która jest lepszą niż u nas. Nasze tereny, np. Sędziszów, posiadają gleby piaskowe. Jest u was dużo terenów górniczych, ale tereny oddalone od miast, typu Lwowa, czy Winnicy są mało zabudowane, bardziej typowo rolnicze niż przemysłowe.

No i ostatnie pytanie, bardziej już konkretne, z czym się kojarzy u pani Żmerynka?

- Żmerynka kojarzy mi się z dworcem kolejowym, ale także z serdecznością i gościnnością. Myślę że te wszystkie plany, które były w trakcie pobytu na Ukrainie zostały zrealizowane, widać że odbudowuje się szkolnictwo, odbywa się remonty szkół, basen też odremontowali, dużo gorsze macie grogi niż nasze.

Kto ze słynnych Polaków urodził się w Żmerynce?

- W Żmerynce urodził się Jan Brzechwa!

Rozmawiał Jerzy Wójcicki, 06.03.17 r.

 

Nowe „Słowo Polskie” w wersji telewizyjnej i papierowej

Pod koniec lutego pojawiło się kolejne wydanie gazety i programu telewizyjnego „Słowo Polskie”.

Prawdopodobnie po raz ostatni w formacie 20-stronnicowym (ze względów finansowych od marca redakcja planuje zredukować gazetę do 12 stron) w jedynym polskojęzycznym miesięczniku na Podolu można przeczytać o kuligu z traktorem w Dowbyszu, milionach Euro polskiej pomocy rozwojowej dla Ukrainy, inicjatywie sławuckich Polaków by zmienić nazwę miejscowego parku na Park Rodziny Sanguszków, 480-leciu praw miejskich Latyczowa, Powstaniu Styczniowym na Podolu i aktualnych wydarzeniach z życia polskiej mniejszości w kraju nad Dnieprem i Bugiem.

W tradycyjnych rubrykach „Nieznana Ukraina”, „Poezja Tomasza z Lublina”, „Historia”, „Z życia Kościoła katolickiego” i in. jak zawsze swoje artykuły opublikowały podróżnik i historyk Dmytro Antoniuk, poeta Tomasz Smoleń, Walentyna Jusupowa z Żytomierza, Franciszek Miciński z dawnego Płoskirowa i wielu innych znakomitych autorów tekstów o przeróżnej tematyce.

Telewizyjny program „Słowo Polskie” w roku 2017 podobnie jak i w roku ubiegłym ukazuje się w Winnickiej Telewizji Obwodowej oraz Chmielnickiej TV „33 kanał” trzy razy w miesiącu. Można w nim zobaczyć ciekawe wywiady i reportaże, ocenić aktualny stan zabytków z czasów I RP na Ukrainie oraz posłuchać wschodniej gwary kresowej, która zawsze odróżnia rodaków ze wschodu od warszawiaka czy Ślązaka.

>>> „Słowo Polskie” w PDF <<<<

Zapraszamy do czytania, oglądania i słuchania „Słowa Polskiego”.

Jerzy Wójcicki, 04.03.17 r.

Więcej na temat: Program radiowy „Słowo Polskie Wnet”

 

 

Listy do redakcji. Po polsku w Chmielniku

25 lutego w siedzibie Chmielnickiego Miejskim Związku Polaków im. Rejmonta obchodzono Międzynarodowy Dzień Języka ojczystego.

Centralnym wydarzeniem uroczystości stało się wspólne czytanie książki „Wspomnienia o Podolu 1918-1919” w języku polskim i ukraińskim autorstwa Heleny Kutyłowskiej rodem spod Chmielnika.

Autorka książki Kutyłowska- Kumanowska w swoim dziele wspomina o latach dzieciństwa i młodości w rodzinnym majątku Kumanowce na Podolu. Prostymi słowami opisuje codzienne życie miejscowych Polaków, ich tradycje i zwyczaje, polowania, stosunki polskiego ziemiaństwa z ukraińską społecznością, odgłosy I wojny światowej, wybuch przewrotu bolszewickiego w Rosji oraz długą podróż do Polski.

Po czytaniu członkowie Związku rozmawiali o tradycjach wielkopostnych, przy kawie i herbacie częstowali się pączkami zgodnie z tradycją Tłustego Czwartku.

Eugenia Brylant, prezes Chmielnickiego Miejskiego Związku Polaków im. Rejmonta, 03.03.17 r.

 



















O 25-leciu winnickiej „siódemki” w telewizji „Vita”

W pierwszym dniu wiosny wieczorny program telewizyjny „Licealista”, poświęcony życiu i aktywności społecznej podolskiej młodzieży, odbył się pod znakiem promocji nauczania języka polskiego, współpracy międzynarodowej z Polską oraz wyjazdu absolwentów szkół średnich z Podola na studia do kraju nad Wisłą.

W spotkaniu z licealistami winnickich szkół wzięli udział dyrektor winnickiego liceum Nr 7 Oleksander Suchomowski, zastępczyni wydziału ds mniejszości narodowych w Winnickiej Administracji Obwodowej Alicja Ratyńska oraz redaktor „Słowa Polskiego” Jerzy Wójcicki.

W trakcie godzinnego programu można było usłyszeć o nauce od 25 lat w „siódemce” języka polskiego, zalążkach odrodzenia tradycji i kultury polskiej w Winnicy, aktualnych planach młodzieży z Podola, związanych ze studiami w Polsce i in.

Suchomowski opowiedział, jak w 1992 roku ze względu na wzrost zainteresowania językiem polskim po upadku ZSRS udało się uruchomić proces jego nauczania w stolicy Podola, Alicja Ratyńska, pytana o funkcjonowanie mniejszości narodowych na Ukrainie, powiedziała, że najliczniej są reprezentowane w obwodzie winnickim polskie, żydowskie oraz rosyjskie wspólnoty.

Jerzy Wójcicki podsumował wyjazd do Podkarpacia, w trakcie którego udało się osiągnąć porozumienia także odnośnie przyszłej współpracy szkół z powiatu ropczycko-sędziszowskiego ze szkołami na Podolu.

Wiele pytań dotyczyło także nauki na studiach wyższych w Polsce oraz perspektyw powrotu młodzieży po otrzymaniu dyplomu do swojego kraju ojczystego.

Słowo Polskie, 02.03.17 r.

 



Podolanie oddali hołd rodakom, pochowanym w Łańcucie

W przedostatnim dniu lutego delegacja z obwodu winnickiego, która gościła w Sędziszowie Małopolskim i zwiedzała łańcucki zamek, nie zapomniała o uszanowaniu pamięci żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej, pochowanych na cmentarzu miejskim w Łańcucie.

Inicjatorami upamiętnienia sojuszników Polski w walce z bolszewikami z udziałem gości z Podola byli radny samorządu wojewódzkiego, historyk Jacek Magdoń oraz przewodnik po zamku Potockich-Lubomirskich Jarosław Giemza.

W 2017 roku na Ukrainie obchodzona jest 100. rocznica tzw. Ukraińskiej Rewolucji, która w przeciwieństwie do przewrotu bolszewickiego miała na celu stworzenie suwerennego państwa polskiego, militarne wsparcie któremu w pierwszej połowie 1920 r. okazała II RP.

Mer Żmerynki Anatol Kusznir, członek samorządu powiatu roprczycko-sędziszowskiego Dorota Sędłak i inni goście zapalili znicze i złożyli kwiaty na mogiłach żołnierzy Armii Petlury i UHA, którzy zmarli w Łancucie w latach 1919-1920.

Jerzy Wójcicki z Winnicy przybliżył zebranym historię powstania pierwszych uznanych przez światową wspólnotę struktur państwa ukraińskiego oraz sojuszu, popularnie zwanego sojuszem Piłsudski-Petlura.

Jarosław Giemza, który często odwiedza ukraiński memoriał na cmentarzu w Łańcucie opowiedział o tym, jak go zniszczono w czasach PRL a potem odbudowano. Pan Jarosław doskonale włada językiem ukraińskim i jest specjalistą od ukraińskiej kultury sakralnej, opiekując się Muzeum Ikon w Łancucie.

Słowo Polskie, 01.03.17 r.

 







Wkład Polaków w rozwój edukacji na Podolu w XVIII – XIX w.

W 1785 r. wielki hetman koronny, generał-porucznik wojsk koronnych, poseł na sejm Wincenty Potocki założył w Niemirowie, na mocy postanowień Komisji Edukacji Narodowej, prywatną szkołę dla „młodzeżyi szlacheckiej”. Na początku kształciła ona 20 uczniów, po dziesięciu latach zaś ponad 200 uczniów i 12 wykładowców. Warto zauważyć, że w pierwszej klasie wiek uczniów wahał się w granicach od sześciu do dwudziestu lat, natomiast w piątej klasie byli uczniowie nawet w wieku trzydziestu trzech lat [1, s. 54]

W maju 1787 r. W. Potocki uroczyście pod strzały armat przyjmuje Stanisława Augusta Poniatowskiego. Chętnie przedstawia królowi przedstawicieli „młodzieży szlacheckiej” – uczniów prywatnej szkoły, którzy, ubrani w mundury odświętne, zasalutowali królowi bronią. Takie uroczyste przyjęcie spodobało się Królowi Stanisławowi Augustowi i on odwiedził szkołę, rozmawiał z uczniami i pytał ich oraz był zadowolony z ich wiedzy w dziedzinie matematyki. Po tym król podziękował Potockiemu i komisarzowi Lubereckiemu za to, że Niemirów stał się prawdziwym centrum oporu na wschodzie Rzeczypospolitej [2, s. 147]

Po drugim i trzecim podziale Polski Rzeczpospolita Polska jako samodzielne państwo znika z mapy Europy. Znika również Gimnazjum Niemirowskie. Ale w rzeczywistości gimnazjum działało, lecz w innym pomieszczeniu.

Z przyłączeniem Prawobrzeżnej Ukrainy do Imperium Rosyjskiego wektor rozwoju duchowego i edukacyjnego skierowano w stronę Rosji. W kraju realizowano dwa samodzielne kierunki, które, mimo różnych celów końcowych, niszczyły wszystko ukraińskie. Jeden z nich był związany z aktywizacją polskiego elementu w kierunku kolonizacji Ukraińców poprzez wzmocnienie wpływu kościoła rzymskokatolickiego i tworzenie oraz działalność całej sieci polskich szkół.

W podolskiej guberni działały 4 szkoły publiczne. Największa z nich była Barska, prawie dwa razy mniejsza – Winnicka oraz dwie nie duże – Kamieniecka i Niemirowska. Oczywiście, nie mogły objąć nauką wszystkich dzieci w wieku szkolnym. Gdyż uczęszczały do nich przeważnie uczniowie ze szlachty. Proces edukacyjny zapewniało 51 nauczycieli. Działalność wszystkich czterech szkół koordynował dyrektor. Funkcjonowały szkoły generalnie w ciasnych pomieszczeniach. Niemirowska szkoła posiadała cywilny gmach – budynek hrabiego W. Potockiego [3, ark. 23]

Zofia Potocka otworzyła w roku 1815 czteroklasową Hajsynsko-Bracławską szkołę powiatową. Pierwszym jej kuratorem został Teodor Skimbirowicz; tutaj w 1820 r. uczyło się 365 uczniów. W 1828 r. zaś w szkole otwarto siedem klas [4, ark. 28]

Równie znaczny wkład w rozwój edukacji wniosło duchowieństwo katolickie. Do 1773 r. sieć szkół duchownych na Podolu była przeważnie kontrolowana przez jezuitów, po likwidacji zaś ich towarzystwa – generalnie przez bazylianów.

Ponadto przy kościołach powstawały szkoły parafialne, które były początkowym ogniwem edukacji. W języku polskim dzieci uczyły się czytać, pisać, pierwszych działań arytmetyki.

A zatem, Polacy własnym kosztem wybudowali dużo szkół w celu zwiększenia liczby wykształconych ludzi na Podolu.

Jarosław Demczenko, tłumaczenie Irena Rudnicka, 24.02.17 r.

Literatura i źródła

1. Winnicczyzna przeszłość i teraźniejszość. Badania krajoznawcze. – Winnica 2005;
2. Rybałka I. K. Historia Ukraińskiej RRS Okres doradziecki. – K.: Wyższa szkoła, 1976 – s. 324;
3. Kamieniec-Podolskie miejskie archiwum państwowe (KPMAP) – F.227. – Op. 1 – Spr. 1315;
4.  KPMAP – F.228. – Op. 1 – Spr. 1315.

Ostatnie komentarze

Gazeta "Słowo Polskie" w PDF

2017

Nr 2 (55)

Nr 1 (54)

2016

Nr 12 (53)

Nr 11 (52)

Nr 10 (51)

Nr 9 (50)

Nr 8 (49)

Nr 7 (48)

Nr 6 (47)

Nr 5 (46)

Nr 4 (45)

Nr 3 (44)

Nr 2 (43)

Nr 1 (42)

2015

Nr 12 (41)

Nr 11 (40)

Nr 10 (39)

Nr 9 (38)

Nr 8 (37)

Nr 7 (36)

Nr 6 (35)

Nr 5 (34)

Nr 4 (33)

Nr 3 (32)

Nr 2 (31)

Nr 1 (30)

2014

Nr 12 (29)

Nr 11 (28)

Nr 10 (27)

Nr 9 (26)

Nr 8 (25)

Nr 7 (24)

Nr 6 (23)

Nr 5 (22)

Nr 4 (21)

Nr 3 (20)

Nr 2 (19)

Nr 1 (18)

2013

Nr 12 (17)

Nr 11 (16)

Nr 10 (15)

Nr 9 (14)

Nr 8 (13)

Nr 7 (12)

Nr 6 (11)

Nr 5 (10)

Nr 4 (9)

Nr 3 (8)

Nr 2 (7)

Nr 1 (6)

2012

Nr 5 od 23.12.2012 r.

Nr 4 od 26.11.2012 r.

Nr 3 od 26.10.2012 r.

Nr 2 od 25.09.2012 r.

Nr 1 od 25.08.2012 r.

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą