_Obwód Winnicki

Oleksander Bojczenko w Winnicy mówił o twórczości kultowego polskiego pisarza Marka Hłaski

W pierwszej połowie kwietnia po raz trzeci gościem Polsko-Ukraińskiej Platformy Dyskusyjnej został ukraiński literaturoznawca, krytyk literacki, eseista, publicysta, tłumacz i redaktor literacki Oleksandr Bojczenko, uczestnik programu stypendialnego ministra kultury Polski Gaude Polonia.

W stolicy podola Oleksandr Bojczenko przestawił własne tłumaczenie książki kultowego polskiego pisarza Marka Hłaski „Piękni dwudziestoletni”. Jest to pierwsze wydanie tej książki w języku ukraińskim.
Autobiografia „Piękni dwudziestoletni” została wydana w Paryżu w 1966 roku, jako jeden z tomów biblioteki „Kultury”. W Polsce książka ukazała się dopiero w 1988 roku.

Marek Hłasko (1934-1969) - prozaik, scenarzysta filmowy. Debiutował opowiadaniem „Baza Sokołowska” w 1954 roku. Wkrótce jego opowiadania zaczęły ukazywać się w szeregu pism, m.in. w „Po prostu”. W 1956 roku wydał zbiór opowiadań pod tytułem „Pierwszy krok w chmurach”. Rok później opublikował „Ósmy dzień tygodnia”, który przetłumaczono na 15 języków. Powieść tę w 1958 zekranizował Aleksander Ford. Główną rolę żeńską zagrała w nim Sonja Ziemann, którą Hłasko poślubił w 1961 roku.

W 1958 roku Hłasko wyjechał na stypendium do Francji, gdzie opublikował swe dalsze powieści: „Cmentarze” i „Następny do raju”. W wywiadach prasowych, udzielanych paryskiej prasie jednoznacznie potępił komunizm.

W Polsce rozpoczęła się nagonka na pisarza, oskarżano go o zdradę. Kiedy chciał przedłużyć ważność paszportu, nakazano mu powrót do kraju. Wystąpił o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim.

Podróżował po Europie, następnie był w Izraelu, gdzie napisał kilka książek.

W 1966 roku wydał swoją autobiografię „Piękni dwudziestoletni”. Przez długi okres czasu przebywał także w USA, gdzie w 1968 roku zdobył licencję pilota.

Zmarł 14 czerwca 1969 roku w Wiesbaden w skutek przypadkowego przedawkowania środków nasennych. Na podstawie utworów Marka Hłaski zrealizowano wiele filmów fabularnych, m.in. Wojciech Jerzy Has zrealizował „Pętlę”, Czesław Petelski - „Bazę ludzi umarłych”  na podstawie „Następnego do raju”).

Spotkanie z Oleksandrem Bojczenko w Winnicy odbyło się w ramach Polsko-Ukraińskiej Platformy Dyskusyjnej, organizowanej przez Podolską Agencję Rozwoju Regionalnego oraz KG RP w Winnicy.

Słowo Polskie na podstawie winnica.msz.gov.pl, filmweb.pl, fot.: N.Diakiw, 24.04.17 r.

Poezja kresowa. Henryk z Baru

Henryk Jabłoński (1828–1869) pseudonim Henryk z Baru, Wacław Kmita, Podolak z za kordonu, polski patriota i poeta romantyczny, tlumacz na język ukraiński, francuski dyplomata.

Urodził się 2 lutego 1828 roku w Strzelczyńcach w pow. bracławskim na Podolu (inne źródła podają, że urodził się w Barze), był synemporucznika w wojsku rosyjskim i Teresy z Wolskich.

W latach 1839–1842 uczęszczał do szkoły powiatowej w Międzybożu, gdzie zaprzyjaźnił się z Leonardem Sowińskim, a następnie do gimnazjum w Kamieńcu Podolskim.

Na wiosnę 1848 roku jako uczeń siódmej (ostatniej) klasy gimnazjalnej, na wieść o wydarzeniach Wiosny Ludów, uciekł z Kamieńca i przedostawszy się nielegalnie przez granicę rosyjsko-austriacką, przybył do Lwowa, gdzie wstąpił do gwardii narodowej oraz nawiązał bliski kontakt z przedstawicielami tamtejszego środowiska literacko-artystycznego (Kornel Ujejski, Zygmunt Kaczkowski, poeta Adam Pajgert, muzyk Marceli Madejski). Po bombardowaniu Lwowa i rozwiązaniu gwardii narodowej ukrywał się u przyjaciół na wsi.

Jabłoński zadebiutował jako poeta pod koniec 1848 roku dwoma wierszami opublikowanymi w „Tygodniku Polskim” oraz dokonanym przez siebie przekładem własnych wierszy na język ukraiński, zamieszczonym w ukazującym się we Lwowie czasopiśmie „Dnewnik Russkij”. W Galicji powstał również najważniejszy utwór poetycki Henryka z Baru, poemat „Gwido”, poruszający charakterystyczny dla romantyzmu temat artysty skłóconego z nierozumiejącym sztuki otoczeniem, opublikowany w kilka lat później w „Nowinach” (1854).

Poetycki dorobek Jabłońskiego z okresu galicyjskiego został zebrany przez przyjaciół w tomiku poetyckim „Gwido i Dumki” (1857), zawierającym poza poematem dziesięć dumek wzorowanych na twórczości Bohdana Zaleskiego.

W roku 1851 władze austriackie zmusiły Jabłońskiego do powrotu do Rosji, gdzie go najpierw uwięziono w twierdzy w Kijowie, a następnie wcielono karnie do wojska jako prostego żołnierza. Pułk Henryka najpierw stacjonował w okolicach Moskwy, potem na Kaukazie, a po wybuchu wojny krymskiej został wysłany na Krym.

Po bitwie nad rzeką Almą w 1854 roku Jabłoński zdezerterował i przeszedł na stronę francuską, gdzie otrzymał stanowisko tłumacza przy głównodowodzącym floty francuskiej. W tym okresie przebywał parokrotnie w Konstantynopolu, gdzie zaprzyjaźnił się z Z. Miłkowskim i za jego pośrednictwem posyłał do Lwowa niektóre swoje nowe utwory, jak np. wiersz „Znajome echo”, napisany na „fregacie Labrador przy południowych brzegach Krymu 11 czerwca 1855”, czy poemat „Dżeni”, osnuty wokół walk Czerkiesów z wojskiem rosyjskim, napisany jeszcze podczas pobytu na Kaukazie w maju 1854. Pozostawił w rękopisie pracę pt. „Historia handlu polskiego na morzu Czarnym”.

Po zakończeniu wojny wyjechał do Paryża, nie mając tu jednak żadnych możliwości utrzymania się, przyjął ostatecznie zaofiarowaną mu przez rząd francuski posadę tłumacza w konsulacie francuskim na wyspie Zanzibar u wschodniego wybrzeża centralnej Afryki.

W tym okresie czasu przebywał również krótko na Cejlonie, nie wiadomo jednak, w jakim charakterze. W Zanzibarze Jabłoński zaprzyjaźnił się z ówczesnym konsulem francuskim nazwiskiem Cochet, który mieszkał w Warszawie i znał trochę język polski, i ożenił się z jego córką. W r. 1861 Jabłoński został na miejsce Cocheta mianowany konsulem, a w 1867 odznaczony Krzyżem Legii Honorowej.

W Zanzibarze nie zaniechał twórczości poetyckiej, a utwory jego, posyłane do lwowskich przyjaciół, były drukowane w „Dzienniku Literackim”. Poza drobnymi wierszami ukazały się wtedy dwa pierwsze ustępy podejmującego tematykę afrykańską cyklu: „Obrazy wschodu” (1858), pierwszy i drugi akt dramatu „Ostatnie święto Światowida” (1859), którego treścią jest walka pogaństwa z chrześcijaństwem w Polsce za czasów Mieszka I, oraz fragment poematu „Dżuryło” (1860), osnutego wokół walk polsko-tatarskich.

Z korespondencji Henryka Jabłońskiego z Zanzibaru do przyjaciół w Polsce przebija wielka tęsknota za krajem ojczystym i poczucie całkowitego osamotnienia w dalekiej Afryce. W roku 1868 wyjechał na urlop do Europy, jednak podczas podróży zachorował na febrę tropikalną i po wyjściu na ląd w Marsylii zmarł w szpitalu w 1869 roku.

Rękopisy nowych utworów, które poeta przywiózł ze sobą z zamiarem opublikowania ich w kraju, zaginęły po jego śmierci w Marsylii.

>>> Czytaj Gwido i Dumki na Polonie <<<<

>>>> Wzmianka o Henryku Jabłońskim w Wielkim Słowniku Biograficznym Królestwa Polskiego.. <<<<

Słowo Polskie na podstawie tekstu Romana Taborskiego, 23.04.17 r.

Pierwsza miłość

Henryk Jabłoński

Z dni zapału,
Z widzeń tęczy,
Z opałowych snów
Został jeden sen promienny,
Niby senny, a niesenny,
Jeden promyk ideału,
Jedna struna, co mi brzęczy,
Żebym śpiewał znów.

Świat wspomnienia,
Świat uroczy,
Rusałczany świat!
Co przemarzy się, co prześni,
W skowronkowej dzwoni pieśni,
W archanielskie rośnie pienia,
Myśl się wije z gwiazd warkoczy,
Skwita w rajski kwiat.

Wszędzie, wszędzie
Wonie, dźwięki
I to morze strat
Wiecznie jasną igra falą,
Łzy w brylanty się krysztalą,
To, co było, to, co będzie,
Choćby nawet ból i jęki —
Zawsze cudny świat!

Cóż dopiero
Świat zaklęty
W urok pierwszych tchnień!
I to "kocham", to szalone,
Tak serdecznie wymówione,
Że modlitwą było szczerą,
Och! to kocham, ten hymn święty,
Nastrój ziemskich pień.
Lat wiosennych
Pierwsza burza,
Pierwszy życia maj!
A te noce, te bezsenne,
Te dnie dziwne, jak noc senne,
Ten huragan stów płomiennych,
Ta wypadła z włosów róża,
Pocałunków raj...

Te czuwania,
Deszcz czy słota,
Czy burza, czy chłód,
By na ciemnym tle firanki
Ujrzeć blady cień kochanki,
Potem marzyć do świtania,
Aż marzenia, łzy, tęsknota
Przebrzmią w senny cud —
W sen na jawie,
W sen niebieski,
W rzeczywisty cud!
Pierwsza miłość, lilia boża,
Gdy zakwitnie śród bezdroża,
Sie odkwita nigdy prawie,
Aż wypłaczesz łzy do łezki,
Aż się spełni trud.

Choć zwątpiony,
Smutny, blady,
Upadasz co krok —
Ocienione bożym kwiatem,
Serce wierzy w świat za światem,
W sen prześniony, w cud marzony,
Wszędzie widzi boże ślady
I nie wierzy w mrok.

Bona Sforza – księżna Bari i Rusi

Żyjąca w latach 1494-1557 Bona Sforza d'Aragona, księżna Bari i Rosano, królowa Polski i Wielka Księżna Litewska, żona Zygmunta Starego i matka Zygmunta Augusta ma bezpośredni stosunek do powstania na Podolu niewielkiego miasteczka Bar w ówczesnym województwie podolskim I RP.

Uroczysty wjazd przyszłej królowej do Krakowa - stolicy Polski nastąpił 15 kwietnia 1518 roku. Bona szybko zaaklimatyzowała się w Polsce i mimo młodego wieku aktywnie włączyła się w politykę państwa, co oczywiście nie było w smak wielu magnatom i szlachcie.

Na kresach Bona starała się o wzmocnienie obronności tych terenów, stąd budowa obronnego zamku w Barze, której pierwotna nazwa brzmiała Rów. Bona przemieniła nazwę na Bar, na pamiątkę swej domeny dziedzicznej we Włoszech - Bari.

Po śmierci męża wyjechała na Mazowsze, potem do rodzinnego Bari w południowych Włoszech, skąd pochodziła. Tam w rok po powrocie została otruta przez jednego ze swoich dworzan na polecenie Filipa II, potężnego i bezwzględnego króla Hiszpanii, a jej testament został sfałszowany.

Bona była dobrze wykształcona, a także - według niektórych świadectw - miła, uprzejma i kulturalna. Jako młoda kobieta musiała także być bardzo ładna. Dobrze zarządzała i gospodarzyła, była oszczędna, powiększała dochody z dóbr królewskich, dbała o kulturę, wysyłała młodzież na studia zagraniczne

Uważa się, że to właśnie Bona Sforza przywiozła ze swoich stron rodzinnych „włoszczyznę", czyli pomidory, kalafiory, marchew, sałatę, kapustę, szpinak i inne warzywa, bez których dzisiaj nie sposób wyobrazić sobie polskiej kuchni, ale trudno dociec, jak z tym naprawdę było, gdyż historycy twierdzą, że w gruncie rzeczy włoskie zwyczaje kulinarne upowszechniały się wówczas w Polsce niezależnie od Bony.

Zapewne jednak dzięki królowej i jej dworowi następowało to szybciej i skuteczniej. Dotyczyło to również makaronów i potraw korzennych.

Faktyczna weryfikacja dokonań Bony przyszła dopiero z końcem dwudziestolecia międzywojennego. Wówczas historyk Władysław Pociecha opublikował w „Polskim Słowniku Biograficznym” jej biogram, zasadniczo zmieniający spojrzenie na tę postać. Po wojnie ten sam autor wydał czterotomową monografię królowej.

Słowo Polskie, krakow.pl, 19.04.17 r.

 

Dobra sprawa w przededniu świąt

Zazwyczaj przed Świętami Wielkanocnymi ludzie starają się posprzątać własne dwory i mieszkania. Lecz niemniej ważne jest porządkowanie miejsc, gdzie spoczywają nasi przodkowie. Na Podolu tradycyjnie na mogiły bliskich przychodzą nie tylko w pierwszym tygodniu listopada lecz także po Wielkanocy.

Staropolski cmentarz w Chmielniku, znajdujący się przy ulicy Memorialnej, dotychczas jest użytkowany. Ale są na nim takie mogiły i stare grobowce, do których już nikt nie przychodzi. Często w gąszczu chaszczów i śmieci nie widać już tabliczek z nazwiskami pochowanych.

Czas od czasu do sprzątania i oczyszczania polskiej nekropolii w Chmielniku dołączają się wolontariusze oraz mieszkańcy miasta, którzy opiekują się zabytkami historii. W trakcie sprzątania oni nie tylko robią dobre uczynki lecz także odnajdują ciekawe pochówki, jak na przykład – mogiłę znanego polskiego pisarza Adolfa Mostowskiego.

Przed Świętami Wielkanocy z inicjatywy prezesa Stowarzyszenia Polaków im. Reymonta w Chmielniku Eugenii Brylant z udziałem członków organizacji oraz parafian kościoła Trójcy Przenajświętszej odbyło się sprzątanie cmentarza. Przy pomocy kupionych na koszt własny narzędzi wolontariusze przez cały dzień pracowali, usuwając śmiecie i krzewy. Zarząd i prezes Stowarzyszenie serdecznie dziękują wszystkim, kto dołączył się do tej szlachetnej sprawy i zachęcają chmielniczan do aktywniejszego udziału w podobnych przedsięwzięciach w przyszłości.

Eugenia Brylant, 18.04.17 r.

 









Początek Triduum Paschalnego w nowym kościele w Winnicy

13 kwietnia w Winnicy miało miejsce historyczne wydarzenie. Obchody Triduum Paschalnego zbiegły się w czasie z odprawieniem pierwszej Mszy w górnym kościele na Wiszence (parafia Ducha Świętego).

Do Niedzieli Zmartwychwstania Kościół wspomina najważniejsze wydarzenia w swojej historii: ustanowienie Eucharystii, mękę i śmierć Chrystusa oraz Jego zmartwychwstanie. Chrześcijańskie Święta Wielkanocne nawiązują do Paschy - największej uroczystości religii żydowskiej, obchodzonej na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej. Słowo Pascha w tłumaczeniu na język polski oznacza przejście – w tradycji katolickiej odnosi się do przejścia Chrystusa ze śmierci do życia, które dokonało się w momencie powstania z martwych w Wielką Noc.

W kościołach parafialnych w Wielki Czwartek odbywa się uroczysta Msza św. sprawowana wieczorem - Msza Wieczerzy Pańskiej, która formalnie rozpoczyna Triduum Paschalne. Po zakończeniu śpiewu dzwony i organy milkną.  Ich dźwięk powróci dopiero w trakcie liturgii Wigilii Paschalnej.

W Winnicy w Wielki Czwartek odbył się obrzęd „Mandatum” - obmycie nóg dwunastu mężczyznom, na pamiątkę wydarzeń z Wieczernika. Nogi parafianom obmył osobiście proboszcz Sergiusz Tobert.

Po zakończeniu Wieczerzy Najświętszy Sakrament przeniesiono do kaplicy adoracji. Po zakończeniu liturgii z ołtarza zdjęto świece, mszał, krzyż, obrusy.

Parafianie na Wiszence do dnia dzisiejszego korzystali z dolnego kościoła, który może pomieścić ograniczoną ilość osób. Górny kościół stanie się największą w Winnicy świątynią rzymskokatolicką, nie licząc zabranych przez rosyjskie władze w XIX w. kościołów Dominikanów i pojezuickiego. Na razie brakuje sufitu i kafli a wizerunek Jezusa na ścianie pojawił się tuż przed czwartkową Mszą świętą. Sądząc z tempa, w którym trwa ukończenie prac przy kościele w zachodniej części Winnicy, mogą one być ukończone przed końcem roku.

Słowo Polskie, 14.04.17 r.

 









 


Dzieje Winnicy według Eustachego Heleniusza z 1873 roku

Kościół Dominikanów w Winnicy z herbem Syrokomla Grocholskich. Źródło: Oleksander FedoryszenEustachy Heleniusz Iwanowski napisał wiele ciekawych książek historycznych. Urodzony w r. 1813 w Chałamigródku (obecnie obw. żytomierski), zmarł w 1903 r. w Białopolu. To były polski historyk, piszący na ogół pod pseudonimem Eustachy Heleniujusz.

Był synem Dezyderego Erazma Iwanowskiego herbu Łodzia (1780-1844), marszałka żytomierskiego i Klary Chojeckiej (1780-1826), córki Jana Nepomucena Chojeckiego (1748-1817), posła na Sejm Czteroletni. Był jednym z ostatnich wychowanków Liceum Krzemienieckiego przed jego rozwiązaniem po powstaniu listopadowym. Początkowo gospodarował w swoim majątku ziemskim. Napisał szereg prac i opowiadań z dziejów Rusi Południowej pod pseudonimem Heleniusza w Krakowie. Dzięki znajomości stosunków na Wołyniu, Podolu i Ukrainie jego opisy, dotyczące przeszłości tych ziem, mają dużą wartość historyczną. W wieku prawie 40 lat wydaje w Paryżu w 1852 pamiątkę z odbytej pielgrzymki do Częstochowy w roku 1848. W 1863 pojechał do Ziemi Świętej. Do jego przyjaciół należeli Edward Rulikowski oraz Aleksander Karol Groza, który ostatnich pięć lat swojego życia przemieszkał w jego rezydencji w Chałaimgródku.
Iwanowski (Heleniusz) swoje prace wydawał w Krakowie, Paryżu.

Poniżej przytaczam z jednej z jego prac zatytułowanej „Rozmowy o polskiej koronie”, w oryginalnym brzmieniu ciekawie napisaną historię Winnicy. Pisownia XIX-wieczna, nieco archaiczna, lecz o treści bardzo interesującej:

Winnica po zajęciu tego kraju przez Olgierda, oddaną została Kuryatowiczom, Kurcewiczom, którzy są założycielami zamku i miasta, które im surowy i dzielny książę Witold po krótkiém posiadaniu odebrał. Winnica została własnością rządową, publiczną. Walenty Aleksander Kalinowski, starosta Winnicki zamek z fundamentu nowy, murowany wybudował i XX. Jezuitów wprowadził. Jego fundacya XX. Jezuitów podniosła miasteczko, w którém się kształciły szlacheckie dzieci. Rozwijała się nauka, kwitła Religia. Winnica została główniejszém miastem, ogniskiem duchowo umysłowego życia. W Bracławskiém województwie, konstytucyą roku 1595, stolica województwa z Bracławia została tu przeniesiona: sądy Grodzkie, Ziemskie i akta wojewódzkie. W Winnicy sądziły się kadencye, tu składano całego województwa dokumenta; odbywały się sejmiki, popisy rycerstwa, wprowadzono szkoły: życie publiczne całego województwa było w Winnicy.

Z wielką naszą stratą nie spisywano u nas szczegółów publicznego życia w województwach. W kronikach były w krótkich słowach opowiedziane wypadki publiczne; lecz ruch, gwar szlacheckiego, publicznego życia w sejmikach, zjazdach, popisach rycerskich przeszedł bez śladu. Wszyscy jak w trwałość Kościoła, wierzyli w byt niezmienny, nieprzerwany Rzpltéj.

Nikt się nie spodziewał, że to pełne życie zniknie, i echa nawet nie pozostanie. Nie myślano o zachowaniu jego pamiątek.

Każdy zajęty życiem czynném, działaniém, w obecnéj się chwili zanurzał duszą i sercem; nie miał czasu i niemyślał o tém, aby tego co używał, potomnym udzielić. Byli pewni że potomkowie sami ujrzą, lepiéj i doskonaléj tém kierować będą.Sejmiki, popisy, przeszły bez śladu, nikt o tém nic nie pisał, pamiątki nie zostawił.

XX. Jezuici mieli wpływ wielki przez szkoły i misye.  Jacy byli ich nauczyciele, ile uczniów mieli, nie wiemy. Examina publiczne obywatelstwo Bracławskie licznie zgromadzały.

Były wspaniałe i uroczyste z tego powodu zjazdy z możniejszych obywateli i wszystkiej szlachty. Solenne nabożeństwa wznosiły ludzkiego ducha. Wielu w starości, w późniejszym wieku opuszczało swe domy, i zamieszkiwali w Winnicy dla kościoła. Tworzyło się miasto nie z domów i dworków ale z ludzi, których zgromadzała nie inna pobudka, tylko Boża Chwała. Te święte, budujące pamiątki poniknęły, pogasły bez śladu. Kiedy już zaczęto zapisywać, co się tylko stało, zabrakło i nie stało sejmików, sądów Ziemskich, Grodzkich, i szkół Jezuickich. Nie masz starych ludzi, którzyby nam to życie Winnickie, życie publiczne województwa Bracławskiego opowiedzieli.

W dawnéj Polsce, miasta się nie zalecały domami, ale ludźmi. Niektórzy ziemianie z województwa do pewnych miast przywykali, spajali się z niémi, składali stałe ich towarzystwo.

Tak dziś sądzą i mniemają, że w czasie wszystko się udoskonala. W polskich dziejach domowych i publicznych, odwrotnie; co dawniejsze, było poważniejsze i doskonalsze.
Starostami Winnickimi był Jerzy Struś, potém zięć jego Kalinowski, Jan Odrzywolski, Alexander Bałaban, Józef Czosnowski; po nim synowiec królewski, Stanisław Poniatowski podskarbi Wielkiego księstwa Litewskiego.

Roku 1640 miasto otrzymało przywileje od króla Władysława IV. Magistrat złożony z burmistrza i 8-miu radców; Sąd wójtowski z wójta i 5-iu ławników; prócz tego dożywotnich 12-tu gminnych. Wójta i burmistrza wybierał starosta z podanych sobie 3-ch kandydatów, przedstawionych od miasta.

Apelacya od sądów radzieckich i wójtowskich szła do sądów podległość miasta témi przywilejami była zapewniona względnie starostów. Mieszczanie Winniccy w sporach z starostą Czosnowskim, mieli królewską opiekę i pomoc. Wójtowstwo, sądy radzieckie podniosły ducha publicznego; mieszczanie obeznani z prawem przyszli do pewnej powagi a wobec nie ustającéj Chwały Bożej, do lepszego i doskonalszego ducha.

Żydzi tylko rozwinęli się w Winnicy; zupełnie starych mieszczan zgnietli. Zamek umieszczony na kępie, oblany Bohem, miał komórki przy bramie dla niewolników; na górze wieżę dla obywateli, druga in fundo, równo z ziemią darniem pokryta. Narzekano na samowolę Polskich panów. Surowość praw była nieubłagana, nieprzekupna, silna i szybkie miała wykonanie. Zbrodniarze jak miecza lękali się praw Polskich.

Po rozbiorze kraju, surowość prawa została skierowaną do przewinień politycznych, kryminaliści odzyskali swobodę.

Winnica poniosła klęskę od Kozaków, którzy w czasie rebelii nią zawładnęli, zajęli zamek, w nim się bronili przeciw Mikołajowi Potockiemu. W Winnicy Kozacy panowali od roku 1651 do 1664. Więcéj klęsk zadali niż Tatarzy, szczególniéj pamiątkom narodowym Polskim, szlacheckiemu katolickiemu żywiołowi. Roku 1664, pisarz ziemski obejmując zamkową kancelaryą, nie zastał pióra i kałamarza; żadnéj księgi, ani aktów; wszystko było przez Kozaków spalone i zniszczone. Obeszli się ze szlacheckiem archiwum po kozacku.

Oprócz XX. Jezuitów byli w Winnicy Dominikanie, Kapucyni, i przy jednéj z cerkwi Unickich, Bazylianki. Piotr Brzozowski w tych czasach zapisał znaczną sumę na siostry miłosierdzia. Ponieważ w Polsce fundacye są wzbronione, w Paryżu używają tego funduszu, i mają tam dom siostry miłosierdzia Winnickie.

W kolejnym odcinku przedstawię dzieje szkolnictwa w Winnicy pióra Heleniusza, czyli Iwanowskiego.

Paweł Glugla, 11.04.17 r.

Źródło: E. Heleniusz, Rozmowy o polskiej koronie, tom 1, Kraków 1873, s. 579-583.

Wiosenne sprzątanie polskiego cmentarza w Uładówce

Na początku kwietnia, tydzień przed Wielkanocą uładowscy samorządowcy, członkowie stowarzyszenia „Ładokraj”, uczniowie miejscowej szkoły I-II st., które uczęszczają na zajęcia z języka polskiego i kultury polskiej wzięli udział we wspólnym sprzątaniu polskiego cmentarza.

Ta część nekropolii, gdzie pracowali wolontariusze, była zaniedbana przez wiele lat. Na wielu mogiłach nie pozostało ani nagrobków, ani krzyży.

Dzięki wspólnemu wysiłkowi pod opieką polonistki Tatiany Masłowej cmentarz został posprzątany a młodzież i osoby starsze poznali bliżej historię swojej małej ojczyzny.

Tatiana Masłowa, 12.04.17 r.

 








Na Wschodnim Podolu odnaleziono kolejny stary polski cmentarz

W odległości 14 kilometrów od Winnicy w wiosce Ławriwka tuż nad brzegiem Południowego Bogu turyści znaleźli pozostałości kolejnego polskiego cmentarza z połowy XIX – początku XX wieku.

Ławrówka przed przewrotem bolszewickim znajdowała się we własności Grocholskich oraz należała do parafii w pobliskiej Strzyżawce. Ze Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich można dowiedzieć się o wydobyciu w Ławrówce kamienia wapiennego, przy którym prawdopodobnie była zatrudniona część mieszkańców wsi.

Tuż nad brzegiem Bohu do dnia dzisiejszego zachował się jeden z pomników, napis na którym głosi: „Barbara Mirowska, Stanisław Mirowski, zmarli w 1900 roku, Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, Jezu mój Miłosierny”.

W 2016 roku wolontariusze z Chrześcijańsko-Demokratycznego Związku Polaków Winnicy dokonali inwentaryzacji 15 polskich cmentarzy w granicach obwodu winnickiego. Rezultaty ich pracy można zobaczyć, odwiedzając portal nekropolis.in.ua.

Słowo Polskie na podstawie informacji Oleksija Pasenczuka, 12.04.17 r.

 




Studenci i naukowcy Winnickiego Uniwersytetu Medycznego na V konferencji „Fizyka dla Medyka” w Krakowie

W dniach 31 marca - 2 kwietnia 2017. r roku w Krakowie odbyła się V Edycja Ogólnopolskiej Naukowej Konferencji „Fizyka dla Medyka”, zorganizowana przez Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH w Krakowie.

To już tradycyjne wydarzenie które jest jednym z ważniejszych punktów w kalendarzu naukowców z dziedziny biomedycznych – lekarzy, farmaceutów, biologów, inżynierów, studentów i doktorantów.
Tegoroczną edycję Konferencji wsparły różne firmy, między innymi Pro-Project, która jest jedynym polskim przedsiębiorstwem produkującym przyrządy do testowania aparatury diagnostycznej wykorzystywanej w stomatologii, radiografii, fluoroskopii, angiografii, mammografii, tomografii komputerowej, rezonansie magnetycznym, medycynie nuklearnej, ultrasonografii i radioterapii.

Wydarzenie zgromadziło ponad 200 uczestników z całej Polski, znalazło się wśród nich także czterech przyszłych naukowców z Winnickiego Uniwersytetu Medycznego. To studenci i doktoranci, który nie tylko prowadziły badania naukowe, ale się uczyły języka polskiego w kółku językowym przy bibliotece Uniwersytetu Medycznego w Winnicy zorganizowanym przez Stowarzyszenie „Świetlica Polska” oraz szkole sobotniej przy Stowarzyszeniu.

W trakcie konferencji dla uczestników Akademia zorganizowała naukowe wycieczki do komory bezechowej Katedry Mechaniki i Wibroakustyki WIMiR AGH. Bardzo ciekawą okazała się wycieczka do Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, którą poprowadziła pani dr inż. Renata Kopeć. Pani Doktor pracuje w Laboratorium Dozymetrii Indywidualnej i Środowiskowej, gdzie zajmuje się m.in. ochroną radiologiczną w medycynie oraz dozymetrią luminescencyjną. Piastuje ona również stanowisko kierownika Centrum Cyklotronowego Bronowice - pierwszego w Polsce oraz jednego z siedmiu w Europie miejsca prowadzącego terapię protonową.

Wykład inauguracyjny o roli fizyka medycznego przedstawił dr inż. Kamil Kisielewicz. Podczas konferencji studenci mieli zaszczyt i przyjemność wysłuchania wykładu Pani Doktor Ewy Stodolak-Zych, która pracuje na Katedrze Biomateriałów Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH. Wykład dotyczył nanokompozytowych materiałów implantacyjnych, omówiono ich właściwości, a tym samym potencjał do zastosowania tego typu tworzywa w ortopedii, stomatologii, neurochirurgii i innych dziedzinach stosjących różnego rodzaju implanty. Bardzo ciekawym był wykład specjalny prof. dr hab. inż. Piotra Augustyniaka pod tytułem „Przykłady wykorzystania sygnału okoruchowego”.

W niedzielę 2 kwietnia winniczanki przedstawiły prezentacje przez studentkę Walerię Orłenko, Anastazię Domaszczenko, doktorantek mgr. Alisę Paczewską i Nadieżdę Draczuk na temat wykorzystania środków biofizycznych w prace naukowej.

Prezentowane wyniki badań zostały odznaczone Dyplomem!! Gratulację!!

Wycieczki miastem i centry naukowe, imprezy integracyjne, wspólne zabawy i konkursy nie do zapomnienia. Konferencja dobiegła do końca, lecz nie oznacza to końca emocji udanych prezentacji oraz związanych ze zwiedzaniem starej Polskiej Stolicy Krakowa!

Z całego serca dziękujemy organizatorom konferencji za bardzo ciepłe przyjęcie, oraz Konsul RP w Winnicy Pani Alicję Zygule za pomoc wizową niezbędną dla udziału w tym wspaniałym naukowym wydarzeniu.

dr Walery Istoszyn
Prezes Stowarzyszenia Świetlica Polska
Winnica, 10.04.17 r.













 


 


Nuncjusz apostolski Gugerotti na czele procesji z palmami w Winnicy

- Jeszcze nigdy w niedzielę palmową nie mieliśmy tyle ludzi na procesji. W tym jest wielka zasługa przedstawiciela Stolicy Apostolskiej Claudio Gugerotti, który przez kilka ostatnich dni przebywa z nami – takimi słowami gwardian kościoła kapucynów o. Konstantyn dziękował nuncjuszowi, finalizując prawie czterogodzinne obchody Niedzieli Palmowej.

9 kwietnia w Winnicy wierni parafii rzymskokatolickich przeszli centralnymi ulicami miasta od Teatru Letniego do kościoła Matki Bożej Anielskiej, gdzie wzięli udział w Mszy, celebrowanej przez najwyższej rangi przedstawiciela Watykanu na Ukrainie.

Kolorowa i barwna procesja, uczestnicy której trzymali w rękach prawdziwe palmy i wierzbowe gałązki, symbolizowała przybycie Jezusa Chrystusa do Jerozolimy i powitanie go, jak króla, przez mieszkańców tego miasta tydzień przez ukrzyżowaniem.

W stolicy Podola w procesji wzięli udział także kapucyn Justyn Rusin, rektor seminarium Redemptoris Mater Mirosław Cybulski i inni księża.

- Wielki Tydzień pomaga nam przejść przez przemianę sensu naszego istnienia. Wejść w w ten okres, jak głupcy, którzy zgodzili się na ukrzyżowanie Jezusa, a wyjść jak jego uczniowie. To Dar Boży, o który prośmy Boga, szczególnie w tych dniach. Żeby on ogarnął swoim okiem całą ludzkość. Ludzkość, która kontynuuje zabijać, w tym zabija dzieci gazem, jak wszyscy widzieliśmy w ostatnich dniach. Niech Bóg darem Ducha Świętego zmieni tą ludzkość od środka – mówił podczas Homilii bp. Gugerotti.

W roku 2017 Niedziela Palmowa i Wielkanoc obchodzone są w tym samym czasie przez katolików i prawosławnych.

Słowo Polskie, 09.04.17 r.

 






















 


 


W Winnicy wierni oraz duchowieństwo modlili się przy trumnie z ciałem bp. Stanisława Padewskiego

Samochód z trumną w której znajdowało się ciało biskupa Stanisława Padewskiego, przybył 6 kwietnia na krótko do Winnicy. Pożegnać się z byłym proboszczem kościoła kapucynów przybyła masa wiernych oraz duchowieństwo na czele z biskupami Bronisławem Biernackim, Leonem Dubrawskim i Radosławem Zmitrowiczem.

Podczas mszy świętej w kierunku śp. biskupa Padewskiego zabrzmiało wiele ciepłych słów. - Dla mnie – to święty człowiek – mówił bp. Leon. - Stanisław Padewski podczas swojego ziemskiego życia wiele podróżował. Teraz jego podróż trwa nadal. Z Sędziszowa Młp. przybył on do Lwowa, później – do diecezji kamieniecko-podolskiej, dzisiaj wyrusza do Charkowa, a potem – do Dnipra i Zaporoża, żeby znaleźć tam ostatni ziemski spoczynek – dodał ordynariusz diecezji kamieniecko-podolskiej.

Na początku mszy kapucyn Konstanty Morozow przedstawił życiorys Stanisława Padewskiego. W trakcie kazania o. Błażej Suska przypomniał słowa abp. Mieczysława Mokrzyckiego, wypowiedziane na pogrzebie biskupa: „Wracaj do swojej diecezji”.

- Kiedy usłyszeliśmy nagłośnioną myśl arcybiskupa Mokrzyckiego o przewiezieniu ciała bp. Stanisława na Ukrainę, to po kapucyńsku wpierw powiedzieliśmy „nie” lecz później zaczęliśmy myśleć – a gdzie jego obecność będzie bardziej owocną? Dlatego nasz przewodniczący w Polsce pozwolił przenieść ciało Jego Ekscelencji na Wschód – dodał o. Błażej, kustosz wszystkich Kapucynów na Ukrainie.

- Wracasz na ziemię zaporoską. Przemawiaj do swojej diecezji, gdzie teraz toczy się wojna, gdzie przelewa się krew, gdzie giną najlepsi synowie ukraińskiego narodu, a ich żony pozostają wdowami, a dzieci – sierotami. Wstawiaj się, żeby dobro przezwyciężało zło, żeby na tej, przesiąkniętej krwią ziemi, powstawały nowe kościoły, do których przyjdą nowi księża – powiedział bp. Biernacki.

O tym, że Padewski nie zmarnował ani chwili swojego życia świadczą wspomnienia o. Justyna Rusina, który opowiedział, że o. Stanisław wiele czytał duchowną i klasyczną świecką literaturą na wszystkich słowiańskich językach. Na każdy wypadek życia miał przygotowany cytat z polskiej lub światowej poezji, a jeżeli ktoś czuł się przygnębiony, bp. Stanisław zawsze mógł wesprzeć takiego człowieka śmiesznym dowcipem. Ale najważniejsze, co wyróżniało Stanisława Padewskiego – jego obowiązkowość. Jeżeli on coś obiecał – to wykonywał za wszelką cenę, nie chowając się za „niezależnymi od niego okolicznościami”.

Po krótkim pobycie w Winnicy trumna z ciałem śp. bp. Stanisława wyruszyła do Charkowa.

Słowo Polskie, na podstawie informacji credo-ua.org, 09.04.17 r.

 



Gazeta "Słowo Polskie" w PDF

2017

Nr 3 (56)

Nr 2 (55)

Nr 1 (54)

2016

Nr 12 (53)

Nr 11 (52)

Nr 10 (51)

Nr 9 (50)

Nr 8 (49)

Nr 7 (48)

Nr 6 (47)

Nr 5 (46)

Nr 4 (45)

Nr 3 (44)

Nr 2 (43)

Nr 1 (42)

2015

Nr 12 (41)

Nr 11 (40)

Nr 10 (39)

Nr 9 (38)

Nr 8 (37)

Nr 7 (36)

Nr 6 (35)

Nr 5 (34)

Nr 4 (33)

Nr 3 (32)

Nr 2 (31)

Nr 1 (30)

2014

Nr 12 (29)

Nr 11 (28)

Nr 10 (27)

Nr 9 (26)

Nr 8 (25)

Nr 7 (24)

Nr 6 (23)

Nr 5 (22)

Nr 4 (21)

Nr 3 (20)

Nr 2 (19)

Nr 1 (18)

2013

Nr 12 (17)

Nr 11 (16)

Nr 10 (15)

Nr 9 (14)

Nr 8 (13)

Nr 7 (12)

Nr 6 (11)

Nr 5 (10)

Nr 4 (9)

Nr 3 (8)

Nr 2 (7)

Nr 1 (6)

2012

Nr 5 od 23.12.2012 r.

Nr 4 od 26.11.2012 r.

Nr 3 od 26.10.2012 r.

Nr 2 od 25.09.2012 r.

Nr 1 od 25.08.2012 r.

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą