Polska i My

Prezydencki polsko-ukraiński komitet konsultacyjny spotka się w kwietniu

Źródło: newsweek.comNa początku kwietnia w Kijowie spotka się się członkowie prezydenckiego polsko-ukraińskiego komitetu konsultacyjnego - poinformował  PAP prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Ostatnie spotkanie tej grupy roboczej odbyło się w marcu ubiegłego roku w Warszawie. Rozmawiano wówczas o polityce bezpieczeństwa, relacjach NATO-Ukraina, ochronie wschodnich granic Unii Europejskiej i dialogu historycznym.

Powrót do rozmów polsko-ukraińskich w formacie prezydenckiego komitetu konsultacyjnego uzgodnili w 2015 r. roku w Kijowie prezydenci Polski i Ukrainy: Andrzej Duda i Petro Poroszenko.

W czwartek 16 lutego Szczerski spotkał się z goszczącą w Polsce grupą ukraińskich parlamentarzystów. - Najdłużej rozmawialiśmy o kwestiach dialogu historycznego i działaniach do podjęcia w tym zakresie. Apelowałem, aby przez prawdę dojść do wspólnej oceny historii, a nie próbować pisać ją odrębnie, gdyż wtedy tworzymy niepotrzebne bariery między społeczeństwami - powiedział prezydencki minister po spotkaniu. Szczerski poinformował, że rozmawiał z ukraińskimi politykami również o bezpieczeństwie, sytuacji ekonomicznej Ukrainy, reformach niezbędnych do zwalczenia korupcji.

Dodał, że poruszony został także temat sobotniego spotkania prezydentów Polski i Ukrainy podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. W podobnym tonie wypowiedział się wiceszef MSZ Jan Dziedziczak. Zaznaczył, że strona polska chce rozmawiać z ukraińskimi parlamentarzystami o współpracy w dziedzinie polityki historycznej. Chcemy zakończyć nieporozumienia – dodał.

Słowo Polskie na podstawie informacji PAP, 20.02.17 r.

Michał Berezowski – Polak w wojsku petlurowskim

19 stycznia 1938 roku funkcjonariusze NKWD rozstrzelali w Winnicy Polaka Michała Berezowskiego. Na mocy specjalnego rozkazu Jeżowa Nr 00485, wydanego rok wcześniej, w samej tylko stolicy Podola bolszewiccy kaci zamordowali ponad 10 tys. osób. Ale Michał Berezowski ma szczególną historię.

Dzięki zachowanym w Winnickim Archiwum Obwodowym aktom możemy dużo dowiedzieć się o losie tego człowieka. Michał Berezowski urodził się w Derebczynie niedaleko Szarogrodu w 1897 r. W 1920 r., kiedy na Podole na mocy porozumienia militarnego między rządem Polski i Ukrainy przybyły oddziały polskie, Berezowski aktywnie zaangażował się w tropienie i tępienie bolszewickich zrewoltowanych band, chowających się po lasach i na wsiach.

Nie zważając na swoje polskie pochodzenie, Michał Berezowski zaciągnął się do Zaporoskiego Korpusu Armii URL i razem z petlurowcami i polskimi żołnierzami zacięcie walczył o „waszą i naszą wolność”. Po tym, jak wskutek bolszewickiego kontrnatarcia linia frontu przemieściła się na Zachód, Berezowski przekroczył razem z petlurowcami rzekę Zbrucz i pozostał w Polsce. Lecz prawdopodobnie z powodu mieszkającej na Podolu żony lub wiedziony niejasnymi zapewnieniami władz na Kremlu o amnestii w 1923 roku powrócił na Ukrainę i zamieszkał w rodzinnym Derebczynie.

Nie zważając na „nowe porządki” Michał z żoną Genowefą w miarę spokojnie przeżyli razem 15 lat. W 1928 roku urodziła im się córka Janina. Jej rodzice spokojnie pracowali w kołchozie – tata remontował buty.

Niestety nadszedł straszliwy sierpień 1937 r. Bolszewicy rękami oprawców z NKWD zaczęli konsekwentnie realizować swój plan z mordowania najaktywniejszych mieszkańców przygranicznego wówczas z Polską obwodu winnickiego. Szczególnego terroru doświadczyli wówczas byli żołnierze Armii Symona Petlury i Polacy. Po nocach czekali, kiedy przyjadą po nich „woronki”, modląc się z rodziną o odwrócenie okrutnego losu, który na nich czekał.

Po Michała Berezowskiego NKWD przyszło w grudniu 1937 roku. Dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem Berezowscy jak zawsze pracowali w kołchozie. Po aresztowaniu bolszewickie władze oskarżyli „Polaka z obywatelstwem ZSRS” na mocy art. 54-10 KK o „działalność kontrrewolucyjną i sabotażową mającą na celu obalenie ustroju komunistycznego”. Berezowskiego osadzono w więzieniu w Winnicy i rozstrzelano miesiąc później.

Na oczyszczenie dobrego imienia Michała Berezowskiego z zarzutów trzeba było czekać do 1989 r.

>>> Akta Michała Berezowskiego w zbiorach NKWD-KGB w Winnickim Archiwum Obwodowym na portalu 1937-1938.org <<<<

Jerzy Wójcicki, 18.02.17 r.

Oświadczenie Zarządu Fundacji Wolność i Demokracja – inicjatora biegu „Tropem Wilczym”

Z żalem i zdziwieniem przyjmujemy informację o krytycznym stosunku części środowiska ukraińskich historyków i komentatorów życia publicznego do organizowanego w niektórych miejscowościach, zamieszkiwanych przez mniejszość polską na Ukrainie, biegu „Tropem Wilczym”.

Ideą biegu jest upamiętnienie tych żołnierzy podziemia antykomunistycznego, którzy po zakończeniu II wojny światowej z bronią w ręku, przeciwstawili się sowieckiej dominacji, tocząc krwawy, nierówny  i, jak się okazało, skazany na klęskę bój. Nazwa biegu odwołuje się do wiersza poety polskiego -  Zbigniewa Herberta, który tak pisał o ich walce i ofierze:

Ponieważ żyli prawem wilka
Historia o nich głucho milczy
Został na zawsze w dobrym śniegu
Żółtawy mocz i ten trop wilczy

Stąd nazwa biegu „Tropem wilczym”, a dystans 1963 metrów odwołuje się do roku śmierci ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego Józefa Franczaka ps. „Lalek” zabitego w obławie przeprowadzonej w miejscowości Majdan koło Lublina.  W tym powstaniu przeciwko sowieckiej władzy wzięło udział ponad 200 tys. osób. Oddziały podziemia stoczyły setki potyczek i bitew.

Prawie 8 tys. żołnierzy poległo w walkach, nie mniej niż 30 tys. zamęczono w więzieniach, a kilkadziesiąt tysięcy wywieziono do Rosji Sowieckiej. Opór zbrojny zdławiono bezwzględnym terrorem stosowanym także wobec ludności cywilnej. W czasach komunistycznej Polski pamięć o tych ludziach była konsekwentnie tępiona. Niestety również po upadku systemu komunistycznego prawda o tamtej walce była przemilczana i dopiero po latach staje się elementem kształtującym tożsamość młodych pokoleń.

Nie jest jednak prawdą, że w procesie poszukiwania bohaterów tamtego czasu jest nam obojętne jakich wyborów moralnych dokonywali i jakie czyny popełniali. Nie idziemy drogą łatwych uogólnień i trywialnych uproszczeń. Mamy świadomość tego w jak strasznych czasach przyszło im żyć i jak często sumienia okazywały się zbyt słabe w zderzeniu z wojenną rzeczywistością. I choć możemy rozumieć logikę wojny, która zdaje się zawieszać zasady chrześcijańskiej etyki, to dziś budując panteon bohaterów narodowych zobowiązani jesteśmy do wierności tej etyce. W naszej pamięci zbiorowej nie ma miejsca dla ludzi, którzy dokonywali zbrodni pospolitych i wojennych. Kierowali broń przeciwko kobietom i dzieciom, dopuszczali się czynów haniebnych. Wierzymy, że jest możliwa taka pamięć, jedyna warta budowania – pamięć prawdziwa. Dlatego bezzasadne są obawy, zarzuty i podejrzenia, że biegnąc „tropem wilczym” oddamy część zbrodniarzom z Piskorowic, Pawłokomy czy Sahrynia. Żadna wojenna okoliczność ich nie usprawiedliwi, żadna narodowa solidarność nie skłoni nas do ich zaakceptowania. Takiej postawy wymagamy od siebie – takiej oczekujemy od naszych ukraińskich sąsiadów.

Szanując decyzję władz Zdołbunowa, nie podzielamy przesłanek, które ją sprokurowały. Mamy nadzieję, że w kolejnych latach uda się pogodzić nasze postrzeganie najnowszej historii na tyle, by prawdziwi bohaterowie po obu stronach granicy mogli być godnie uczczeni.

Zarząd Fundacji Wolność i Demokracja
Robert Czyżewski – prezes
Lilia Luboniewicz – sekretarz

Заява правління фундації «Свобода і демократія» – ініціатора пробігу «Вовчою стежкою»

Із жалем і здивуванням ми прийняли інформацію про критичне ставлення частини середовища українських істориків та коментаторів громадського життя до пробігу «Вовчою стежкою», проведення якого заплановано в деяких місцевостях, де проживає польська меншина в Україні. Ідея пробігу полягає у вшануванні пам’яті тих солдатів антикомуністичного підпілля, котрі після закінчення Другої світової війни зі зброєю в руках протистояли радянському режимові, продовжуючи кривавий, нерівний і, як виявилося, приречений на поразку бій.

Назва пробігу перегукується з віршем польського поета Збігнева Герберта, який так писав про їхню боротьбу та жертву:

Оскільки вони жили по вовчому закону,
Історія про них глухо мовить
Залишилася назавжди в доброму снігу
Жовтава сеча і ця вовча стежка

Звідси й походить назва пробігу «Вовчою стежкою», а дистанція 1963 метрів нагадує про рік смерті Юзефа Франчака на псевдо «Лялек» – останнього солдата антикомуністичного підпілля, вбитого під час облави в селі Майдан біля Любліна. У цьому спротиві радянській владі брали участь понад 200 тис. осіб. Підпільники провели сотні сутичок та боїв. Майже 8 тис. із них полягли в бою, щонайменше 30 тис. було замучено у в’язницях, а кількадесят тисяч вивезено до Радянської Росії.

Збройний опір придушено жорстоким терором, скерованим також і проти мирного населення. В часи комуністичної Польщі пам’ять про цих людей послідовно викорінювали. На жаль, після краху комуністичної системи правда про їхню боротьбу теж замовчувалася і лише сьогодні, через багато років, вона стає елементом, який формує свідомість молодого покоління.

Проте це неправда, що в процесі пошуку героїв тих часів нам байдуже, якими були їхній моральний вибір та їхні вчинки. Ми не йдемо дорогою простих узагальнень і тривіальних спрощень. Ми усвідомлюємо, в які страшні часи випало їм жити і як часто сумління виявлялося занадто слабким у воєнних реаліях. І хоча ми можемо розуміти логіку війни, яка може часом нівелювати християнську етику, проте сьогодні, будуючи пантеон національних героїв, ми зобов’язані бути вірними цій етиці. У нашій пам’яті немає місця для людей, які чинили злочини – звичайні та воєнні, для тих, хто скеровував зброю проти жінок і дітей, хто коїв ганебні вчинки. Ми віримо, що може бути така пам’ять, яку єдину варто розбудовувати – правдива пам’ять. Тому безпідставними є побоювання, звинувачення і підозри, що пробігом «вовчою стежкою» ми віддамо честь злочинцям із Пискоровичів, Павлокоми та Сагрині. Жодні воєнні обставини та жодна національна солідарність не змусять нас виправдати їх. Саме такої позиції ми вимагаємо від себе і такої ж очікуємо від наших українських сусідів.

Шануючи рішення органів влади Здолбунова, ми однак не погоджуємося з їхніми аргументами. Ми надіємося, що в наступні роки вдасться погодити наші погляди на новітню історію настільки, щоби справжні герої по обидві сторони кордону були належно вшановані.

Правління фундації «Свобода і демократія»
Роберт Чижевський – голова
Лілія Любоневич – секретар

Słowo Polskie, 16.02.17 r.

Perły ziemi tarnopolskiej

Pałac w okolicach Czerwonogradu. Źródło: https://ua.igotoworld.com Wracając z Nowosiółki do Borszczowa, jedziemy drogą Т-2002 w kierunku Mielnicy Podolskiej. Gdzieś w połowie drogi napotkamy wieś Krywcze, gdzie nad drogą wznoszą się dwie wysokie wieże zamku Konckich.

Ten pałac został wybudowany w 1639 roku (wg innych danych w 1650). Twierdza nie poddała się ani Kozakom w roku 1648, ani przed Turkami w 1672. Osmanie jednak zdobyli ją na czele z samym Mahometem IX, który wracał z Buczacza. Po tym przebywali tutaj Lipkowie – tak zwani „polscy Tatarzy”. Znowu przeszli na stronę Turków, ich przywódcą zaś był renegat Aleksander Kryczyński. Po odbiciu zamku przez Polaków za zdradę Kruczyński trafił na pal.

W latach 1684-1699 twierdza w Krywcze służyła jako baza dla polskich żołnierzy, które trzymały w blokadzie Kamieniec Podolski, a do połowy XIX w. zamieszkała tutaj rodzina Golejewskich, która sprzedała zamek Żydom Sajdmannom. Ostatni rozebrali część murów na gorzelnię. W okresie międzywojennym zamek znalazł się pod opieką Polskiego Stowarzyszenia Turystycznego, które otworzyło w jednej z wież schronisko dla podróżników. Twierdza w Krywcze. Źródło: https://castlesua.jimdo.comJednak po drugiej wojnie światowej ostatecznie rozebrano bramę, ruiny dwóch wież i ściany, które je łączyły. Kamienie wykorzystano na budowę drogi. Po raz ostatni zamek był remontowany w 1990 roku, kiedy to odnowiono dach dwuspadowy jednej z wież oraz część murów. Trochę niżej poziomu zabytku znajduje się kościół katolicki, który przebudowano z zamkowego magazynu prochu.

Krywcze jest znane nie tyle z zamku, ile ze słynnej Kryształowej Jaskini – jednej z największych na Ukrainie. Jest to jedyna naturalna jaskinia na Tarnopolszczyźnie, wyposażona dla grup turystycznych, wewnątrz jest światło, są ścieżki itd.

W Mielnicy Podolskiej skręcimy w lewo, na Kudryńce. Tam na stromej skale nad Zbruczem widnieje jeszcze jeden zamek, najbogatszego w dawne fortyfikacje rejonu borszczowskiego.

Wojewoda ruski Mikołaj Herburt założył tą twierdzę w roku 1615 dla obrony południowych granic Rzeczypospolitej przed Tatarami i Wołochami. Jej moc została sprawdzona przez oddziały Maksyma Krywonosa, i owego egzaminu nie wytrzymała. W czasie kolejnej wyprawy Chmielnickiego do Galicji w pobliżu zamku zatrzymał się krymski chan Islam Girej, i przeciwko niemu oddział Polaków dowodzony przez szlachcica Kłodzińskiego dokonał desperackiego wypadu.

Twierdza postawiona przez Mikołaja Herburta w Kudryńcach. Źródło: https://castlesua.jimdo.comFortyfikacje znowu zdobyte (tym razem przez Turków) w 1672 roku, lecz wkrótce twierdzę odzyskała armia koronna czyniąc ją jeszcze jednym punktem oporu blokady Kamieńca Podolskiego. W XVIII w. rodzina Humeckich przebudowała część pomieszczeń zamkowych na rezydencję, a zatem zabytek był zamieszkały do połowy następnego stulecia. Po tym został sprzedany Żydom Bartfeldom, którzy podobno jak w Krywcze, zaczęli rozbierać mury na materiały budowlane. Ani pierwsza wojna światowa, ani druga na szczęście nie uszkodziły zamku. Co więcej – w okresie międzywojennym stacjonował tutaj polski oddział przygraniczny, który zorganizował w odnowionych pomieszczeniach muzeum krajoznawcze i schronisko turystyczne. Nic dziwnego – widok, który rozlega się z murów zamkowych na strome skały prawego brzegu Zbrucza po prostu może zahipnotyzować podróżnika! Do naszych dni zamek, mimo że w ruinach, przetrwał prawie w całości, poza wschodnią wieżą i murami, rozebranymi jeszcze w XIX w. Co ciekawe, w Tarnopolskim Muzeum Krajoznawczym znajduje się duży fotel z zamku w Kudryńcach.

Z Kudryniec dość kiepską drogą przez Paniowce docieramy do drogi na Kamieniec i dostajemy się rogu obwodu tarnopolskiego, w którym ulokowała się wieś Okopy.

Osada w Okopach pojawiła się tutaj wraz z twierdzą Okopy Świętej Trójcy, którą wybudowali Polacy jako główny punkt blokady pobliskiego Kamieńca Podolskiego i Chocimia, okupowanych przez Turków. Twierdzę według planu architekta Tylmana z Gameren postawiono w 6 tygodni! Stało się to w roku 1692. Jej komendantem został pułkownik Michał Brandt, dowódcą oddziałów kawalerii, które nie dawały spokojnie żyć Turkom, był galicyjski cześnik Jakub Kalinowski. Pieniądze na budowę twierdzy przekazał wielki hetman koronny Stanisław Jabłonowski.

Do wyzwolenia Podola z Turków pozostawało jeszcze siedem lat, i w przeciągu tego całego czasu załoga fortecy wspaniale wykonywała swoje zadanie – łapała kolumny z prowiantem i gromiła oddzielne tureckie odziały, które mieli nieostrożność przemieszczać się tymi terenami. Po Pokoju w Karłowicach 1699 roku fortyfikacja niby straciła znaczenie militarne, lecz w latach Wojny Północnej podtrzymywano ją w należytym stanie, za czasów zaś Konfederacji Barskiej odbyło się tutaj jedno z wydarzeń, które rozsławiło Polaków na całą Europę. Przez 12 tygodni w fortecy bronił się jeden z przewodniczących konfederacji – Kazimierz Pułaski wraz z 320 jej zwolennikami. 8 marca 1769 roku pod murami Okopów Świętej Trójcy znalazło się wojsko generała Lwa Izmaiłowa, składające się 1,8 tysiąca żołnierzy. Po zaciętym szturmie Rosjanie wdarli się za mury. Część konfederatów zdołała się uratować, przepłynąwszy Dniestr, pozostali zaś bohatersko polegli w podpalonym kościele Św. Trójcy, nie życząc się poddawać.

Brama Lwowska w Okopach. Źródło: http://panoramakiev.narod.ruNiebawem forteca ostatecznie straciła swoje znaczenie strategiczne i rząd austriacki częściowo ją rozebrał. Lecz dla Polaków Okopy Świętej Trójcy pozostawały świętym miejscem, a więc kosztem różnych instytucji społecznych dokonano odnowienia twierdzy w 1870 roku, na początku zaś XX w. Mieczysław Dunin-Borkowski odrestaurował ocalałą bramę Kamieniecką i Lwowską, o czym do dziś informują tablice pamiątkowe na nich. Ponadto, znany pisarz Zygmunt Krasiński dedykował Okopom swą „Nie-Boską komedię”.

W czasie pierwszej wojny światowej Rosjanie planowali zbudować tutaj kolej do Borszczowa i zburzyli część wałów, lecz swoich zamiarów nie zrealizowali. Na dzień dzisiejszy ocalały wspomniane bramy, odbudowany w okresie międzywojennym kościół (obecnie znowu przyjmuje wiernych) oraz pozostałości wieży Pułaskiego. Wszystko to znajduje się na wąziutkim przesmyku, utworzonym przez Dniestr i Zbrucz, który kilkaset metrów poniżej wsi wpada do drugiej co do wielkości rzeki Ukrainy.

Nawiasem mówiąc, Okopy są świętym miejscem nie tylko dla Polaków, ale również dla Żydów, gdyż tutaj właśnie w roku 1700 urodził się twórca chasydyzmu Izrael ben Eliezer, znany bardziej jako Baal Szem Tow.

Po raz ostatni drogą Т 0202 jedziemy przez Borszczow na Tłuste. To spory odcinek, który wynosi 79 km. W tym mieście jest kilka ciekawych zabytków, m.in. wspaniały greckokatolicki kościół p.w. Św. Michała, wzniesiony przez architekta Jana Sas-Zubrzyckiego w 1939 roku, przed samą okupacją pierwszych sowietów. Jeżeli udamy się lewą uliczką za świątynie, to na jej końcu możemy zobaczyć jeden z dwu fortów, wybudowanych przez ojca Bogdana, Michała Chmielnickiego w pierwszej połowie XVII w. Zabytek poznaje się z charakterystycznego daszku. Drugiego frontu w skutku późniejszych zmian nie da się rozpoznać.

Z Tłustego kierujemy się na Zaleszczyki i skręcamy na Horodenkę. 5 km dalej skręcamy w prawo. Tutaj pomiędzy wsiami Nahoriany i Nyrków w olbrzymiej kotlinie, utworzonej przez rzekę Dżuryn, na wzgórzu znajduje się najbardziej malowniczy zamek na całej Tarnopolszczyznie – dawny książęcy Czerwonogród. To jedno z najdawniejszych miast Podola, które już nie istnieje. Przypuszcza się, że powstało jeszcze w IX wieku! Nazwę miasto zawdzięcza tutejszym glebom o jaskrawo czerwonym kolorze.

Fortyfikacje miasta książęcego zdobywali najróżniejsi wrogowie – Mongołowie, Wołosi, Tatarzy. Na początku XVII w. Mikołaj i Stanisław Daniłowiczowie wznieśli na miejscu drewnianych ścian murowany zamek o czterech okrągłych wieżach. Jego też zdobyli Kozacy Krzywonosa, w roku zaś 1672 przyszli tutaj Turcy. Według legendy, przekazanej przez Aleksandra Czołowskiego, Osmanie przekopali rzekę Dżuryn, w skutku czego powstał wodospad, i osuszyli stare łożysko, co umożliwiło najeźdźcom podejście do zamku po lądzie i lekkie zdobycie go. Pod koniec tegoż stulecia te tereny kupili Ponińscy.

Około roku 1820 Karol Poniński rozkazał rozebrać dwie ze czterech zamkowych wież i trzy stare skrzydła, zbudowawszy na tym miejscu nowy klasycystyczny pałac. Po kilku latach jego syn Kalikst zarządził demontaż dwóch pozostałych po zamku Daniłowiczów wież. Na ich miejscu wzniósł podobne, lecz o wiele wyższe wieże, ozdobione dekoracyjną attyką oraz strzałkowatymi oknami neogotyckimi. Ponieważ Kalikst Poniński mieszkał przeważnie we Lwowie, w Czerwonogrodzie mieszkała jego matka Helena z Górskich Ponińska, i właśnie za jej czasów majątek zdobył sławę „najlepszej wiejskiej zagrody Podola”. Na rozkaz Heleny dość daleko od pałacu, na zboczu wąwozu wybudowano rodzinne mauzoleum, w którym niebawem postawiono nagrobek słynnego duńskiego rzeźbiarza Thorvaldsena. Na nim Geniusz Śmierci odprowadza w zaświaty zmarłych dzieci Heleny.

Obecnie znajduje się we Lwowskiej Galerii Sztuki, mauzoleum zaś – w ruinie.

Pierwsza światowa wojna mocno zniszczyła posiadłość, a zatem jego ostatniej posiadaczce Marii Eleonorze Lubomirskiej już zabrakło pieniędzy na odbudowę. W lutym 1945 roku żołnierze UPA zabili w murach rezydencji Ponińskich kilkadziesiąt Polaków, którzy spakowali się do wyjazdu do Polski. O tej tragedii przypomina pamiątkowy krzyż.

Po wojnie pałac rozebrano na materiały budowlane – m.in., w Nyrkowie z nich wzniesiono chlew – pozostawiono tylko zniszczone neogotyckie wieże, które obecnie są romantyczną dominantą kotliny Dżuryna. W ich pobliżu z czasów radzieckich stoi obóz pionierski, przed kilkoma laty dołączył również niezgrabny barak klasztoru Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Tamtejszy jedyny zakonnik, szczerze mówiąc, nieco niespełna rozumu, gdyż lubi powiać fantastyczne historię o olbrzymich piramidach pod pałacem, które niby są centrum energii wszechświata. Niedaleko wież znajduje się ruina dużego kościoła Wniebowzięcia Bogurodzicy, wzniesionego w 1615 roku, i zniszczonego wraz z rezydencją w roku 1945.

Będąc w Czerwonogrodzie, koniecznie trzeba zwiedzić pobliski Dżuryński wodospad, utworzony wg legendy przez Turków. Uważa się go za najwyższy (16 m) równinny wodospad Ukrainy. W pobliżu tryska kilka źródeł wody leczniczej, w sąsiednich zaś lesistych pagórkach kryje się kilka jaskiń.

Dmytro Antoniuk, opracowanie tekstu Irena Rudnicka, 16.02.17 r.

Ukraińscy i polscy parlamentarzyści oddali hołd żołnierzom URL, pochowanym w Warszawie

Członkowie ukraińskiej delegacji na czele z Oksaną Juryniec i Mykołą Kniazyckim, którzy w dniach 15-18 lutego goszczą w stolicy Polski razem z polskimi kolegami z międzyparlamentarnego zespołu złożyli kwiaty na mogiłach generała Marka Bezruczki oraz innych żołnierzy z armii Symona Petlury.

Uroczystość odbyła się 16 lutego. Polską stronę reprezentował poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk oraz inni polscy politycy. Przedstawiciele Sejmu RP i Rady Najwyższej oddali także hołd ofiarom Wielkiego Głodu na Ukrainie.

W ramach spotkania z polskimi kolegami goście z Ukrainy, którzy będą gościli w Polsce do 18 lutego, rozmawiają na temat polsko-ukraińskiej współpracy. Nie zważając na fakty prowokacji, mających na celu pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich, zarówno polska, jak i ukraińska strony podkreślają ich strategiczny wymiar i są nastawione na aktywną współpracę w przyszłości.

Słowo Polskie na podstawie informacji Aleksandra Radicy, 16.02.17 r.

 





 


PESEL dla cudzoziemców – nowe zasady i utrudnienia

Akurat po tym jak otrzymałem swój numer PESEL (luty 2015 r.) weszli w życie nowe zmiany. Bez PESEL-u nie chcieli przyjąć mnie do szpitalu w Jeleniej Górze, chociaż miałem ubezpieczenie i zapłacone składki. Kiedy otrzymałem PESEL, pozbyłem się mnóstwa podobnych problemów.

Dotąd PESEL nadawano cudzoziemcowi, który został zameldowany na terenie Polski na pobyt czasowy dłuższy niż 3 miesiące, został zgłoszony do ubezpieczeń społecznych lub ubezpieczenia zdrowotnego.

Obecnie zasady te uległy zmianie. Właściwy organ gminy dokonujący zameldowania cudzoziemca na pobyt stały lub czasowy nadal składa wniosek z urzędu, jednak wyłącznie w przypadku obcokrajowców przebywających w Polsce na podstawie:

- prawa stałego pobytu przez obywatela państwa członkowskiego Unii Europejskiej, obywatela państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym i obywatela Konfederacji Szwajcarskiej,
- prawa stałego pobytu przez członka rodziny obywatela państwa członkowskiego Unii Europejskiej, obywatela państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym i obywatela Konfederacji Szwajcarskiej,
- zezwolenia na pobyt stały,
- zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej,
- statusu uchodźcy,
- ochrony uzupełniającej,
- azylu,
- zgody na pobyt tolerowany,
- ochrony czasowej,
- zgody na pobyt ze względów humanitarnych.

Ostatnio planowałem załatwić PESEL dla matki, która w Polsce pracuje i już otrzymała kartę czasowego pobytu. Ale, niestety się nie udało bo zmieniły się przepisy. Urzędnicy argumentują odmowę brakiem podstawy prawnej. I to że osoba, nie posiadająca numeru PESEL, może zetknąć się problemami nawet kupując lekki w aptece, ich to nie interesuje.

Mikołaj Bachur, 16.02.17 r.

O publikacji „Polacy na Ukrainie” oraz PWIN w Przemyślu

Południowo-Wschodni Instytut Naukowy w Przemyślu posiada znaczną ilość dokumentów, związanych z życiem i działalnością Polaków na Ukrainie. Zbiory te znajdują się w bibliotece tej placówki edukacyjnej i naukowej, część z nich ukazała się drukiem.

Najciekawsze dokumenty zostały przetłumaczone na język polski i wydane dużym nakładem dzięki finansowemu wsparciu polskiego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach „Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki w latach 2014-2017”.

Praca naukowa pt. „Polacy na Ukrainie. Zbiór dokumentów. Cz.1. Lata 1917-1939” pojawiła się na świat pod redakcją dr. Stanisława Stępnia. Recenzentami książki wystąpili dr. Oleksandr Rublow z Instytutu Historii Ukrainy przy Narodowej Akademii Nauk oraz prof. Jewhen Sinkewycz z Czarnomorskiego Państwowego Uniwersytetu im. Petra Mohyły w Mikołajowie.

Główne kierunki działalności PWIN w Przemyślu to:

- Naukowo-badawcza i wydawnicza działalność,
- Prowadzenie specjalizowanej ukrainoznawczej biblioteki,
- Organizowanie tematycznych konferencji oraz seminariów,
- Udostępnianie informacji o badaniach, prowadzonych zarówno w Polsce jak i na Ukrainie w dziedzinie nauk historycznych i społecznych, informowanie o nowościach na rynku wydawniczym.

Dyrektorem Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu jest znany polski historyk dr. Stanisław Stępień.

Sergij Porowczuk, Równe, 15.02.17 r.

W Lublinie wspominano Polaków deportowanych na Wschód w latach 1940-1941

Zesłańcy z województwa tarnopolskiego na pogrzebie Kazimierzy Sługockiej. Po lewej i prawej stronie krzyża stoją jej rodzice – Rozalia i Ludwik. Rodzina Sługockich została zesłana w lutym 1940 r. z Czerwieni (okolice Podhajec) do obwodu swierdłowskiego ZSRS. Zdjęcie ze zbiorów Związku Sybiraków w Bystrzycy Kłodzkiej.W niedzielę 12 lutego w 77. rocznicę rozpoczęcia masowych deportacji w lubelskim kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej została odprawiona msza św. w intencji ludzi, którzy ponieśli śmierć i cierpieli na zesłaniu.

Po mszy kombatanci z pocztami sztandarowymi, przedstawiciele środowisk kresowych oraz władz miejskich i regionalnych, przemaszerowali pod Pomnik Matkom Sybiraczkom. Orkiestra wojskowa odegrała hymn państwowy. Odbył się apel pamięci, żołnierze oddali salwę honorową. Pod pomnikiem złożono kwiaty i zapalono znicze.

Przewodniczący lubelskiego oddziału Związku Sybiraków Janusz Pawłowski podkreślił, że Polacy mieszkający na kresach dawnej Rzeczypospolitej zostali przez sowieckie władze potraktowani okrutnie. „Masowe wysyłki spotkały nas tylko za to, że byliśmy Polakami. W czasie mrozów sięgających minus 40 stopni jechaliśmy w bydlęcych wagonach, w niektórych nie było nawet piecyków. Ludzie zamarzali, przymarzali do ścian, zmarłych wyrzucano z wagonów na pobocze. Podróż taka trwała od dwóch tygodni nawet do miesiąca” – mówił.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek przypomniał, że Polska w 1939 r. stała się ofiarą dwóch agresorów - Niemców i Sowietów. „Przez kilkadziesiąt lat fałszowano naszą historię, nie dawano mówić o Sybirakach, o zsyłkach. Jest tak, że ze słuszną alergią reagujemy na wszystkie objawy faszyzmu, nazizmu niemieckiego, sprzeciwiamy się wszelkim symbolom nazizmu i faszyzmu. Jakoś brakuje nam tej alergii wówczas, kiedy patrzymy na symbole komunistyczne” - powiedział.

„Pamiętajmy, że komunizm sowiecki wyrządził bodaj jeszcze więcej krzywd narodowi polskiemu aniżeli faszyzm niemiecki. To są dwa totalitaryzmy i dwaj agresorzy, którzy z równą mocą napadli na nasz kraj i niszczyli nasz naród” – dodał Czarnek.

Pierwsza masowa deportacja obywateli polskich na wschód, która rozpoczęła się 10 lutego 1940 r., objęła 140 tys. osób. Do czerwca 1941 r. władze Związku Sowieckiego, okupującego wówczas część obszaru Polski, zorganizowały cztery wywózki. Według danych NKWD przymusowo wywiezionych zostało około 330-340 tys. osób.

Słowo Polskie na podstawie informacji dzieje.pl, 15.02.17 r.

Polska-ukraińska współpraca militarna ma się dobrze

Przedstawiciele LITPOLUKRBRIG (brygady litewsko-polsko-ukraińskiej) wzięli udział w konferencji „Polsko-ukraińskie stosunki na progu 2017 roku: stan obecny oraz perspektywy”, która odbyła się w Dubiecku pod Przemyślem.

Zgodnie z twierdzeniem zastępcy kierownika sztabu brygady Michała Małyski – ta wielonarodowa formacja wojskowa już dzięki samemu swojemu istnieniu udowodniła przyjaźń i długotrwałość stosunków między Polską a Ukrainą. Poza tym, jak twierdzi Małyski, to także plac treningowy dla ukraińskiego wojska, żeby poprzez obecne reformy przetestować i wprowadzić u siebie standardy NATO.

Jeden z organizatorów konferencji Dariusz Materniak – prezes Fundacji „Centrum badań: Polska-Ukraina”, wyraził przekonanie, że szersze wyświetlanie w mediach podobnych pozytywnych przykładów współpracy militarnej jeszcze bardziej będzie wzmacniało popularyzację przyjaźni między obydwoma narodami.

Ogólnie rzecz biorąc, podczas tego forum międzynarodowego eksperci z sektora reform oraz dziennikarze wymienili się poglądami wobec obecnego stanu spraw w ich działalności.

Także polscy i ukraińscy uczestnicy przedsięwzięcia omówili perspektywy rozwoju stosunków między obydwoma krajami.

Igor Gałuszczak, Lwów, 14.02.17 r.

Burmistrz Lwowa Andrij Sadowyj spotkał się z Grażyną Staniszewską

Deputowana do Europarlamentu w latach 2004-2009 Grażyna Staniszewska z Polski spotkała się na początku lutego z szefem lwowskich władz samorządowych Andrijem Sadowym. Rozmowy dotyczyły kontynuacji polsko-ukraińskiej współpracy w dziedzinie kultury, między innymi – organizowania cyklicznych młodzieżowych koncertów-spotkań z udziałem ukraińskiej i polskiej młodzieży we Lwowie.

- Jesteśmy otwarci i popieramy dobre inicjatywy, które służą wzajemnemu rozwojowi. Na przykład polscy harcerze co roku przekazują naszym płastunom betlejemskie światełko pokoju. Możemy zorganizować wspólny koncert gwiazd polskiej i ukraińskiej estrady i zaprosić na niego młodzież z obydwu krajów by mogli więcej komunikować się między sobą – zaznaczył podczas rozmowy z p. Grażyną Andrij Sadowyj. Periodyczne koncerty-spotkania ukraińskiej i polskiej młodzieży zdaniem byłej europarlamentarzystki pomogą wzmocnieniu dobrych stosunków między ukraińską i polską młodzieżą i ogólnie - obydwoma krajami.

Grażyna Ewa Staniszewska urodziła się w Bielsku-Białej. Jest polskim politykiem, posłem na Sejm I, II i III kadencji, senatorem V kadencji i polskim deputowanym do Europarlamentu w latach 2004-2009. Obecnie angażuje się w działalność licznych organizacji społecznych, m.in. Stowarzyszenia „Instytut Południowy”, Beskidzkiego Stowarzyszenia Oświatowego, Beskidzkiego Stowarzyszenia na Rzecz Wsparcia Organizacji Pozarządowych i in. Uhonorowana Komandorskim Orderem Odrodzenia Polski w 2011 r. oraz Orderem Księżny Olgi III stopnia w 2008 r. na Ukrainie.

Igor Gałuszczak, Lwów, 14.02.17 r.

Zmiany w systemie zatrudniania ukraińskich pracowników w Polsce

Źródło: http://twojeuk.plPolska nadal próbuje poprawiać ustawę o cudzoziemcach. Nie jest żadną tajemnicą, że Europa przeżywa dzisiaj ostry kryzys migracyjny. Miliony nielegalnych migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu: Iraku, Syrii, Afganistanu, uciekających przed wojną i biedą, próbują przedrzeć się do zamożnych krajów UE.

Ze względu na krytyczną sytuację imigracyjną w Europie polski rząd pilnie pracuje nad zmianami w przepisach regulujących pobyt i zatrudnienie cudzoziemców w Polsce by zamiast ludzi, reprezentujących inną kulturę i religię zaprosić do siebie mieszkańców Ukrainy i Białorusi. Znaczny wniosek w rozwój polskiej gospodarki w ostatnich latach mają emigranci z Ukrainy. Dzięki nim w dużym stopniu Polska może poprawiać problem demograficzny pomagając z kolei Ukraińcom w ułatwieniu formalności z ich pobytem i pracą na terytorium RP.

Nowe zmiany, przygotowywane przez polski rząd, będą dotyczyły m. in. wydawania wiz roboczych dla Ukraińców. Czas pobytu cudzoziemca na terenie Polski może być znacznie zwiększony. Innym ciekawym planem jest opracowanie pewnego rodzaju „Karty Polski”, które będzie dawać informacje o regionach i miastach, gdzie jest największe zapotrzebowanie na pracowników. W Polsce zaczęto mówić o możliwości uproszczenia procedury otrzymania Karty Stałego Pobytu i obywatelstwa polskiego dla cudzoziemców z kraju nad Dnieprem.

Najważniejszym kryterium otrzymania dokumentów na stały pobyt w Polsce, będzie udowodnienie znajomości języka polskiego (przynajmniej B1). Od tej reguły zostaną zwolnione dzieci cudzoziemców w wieku do 16 lat, które urodzili się w Polsce.

Mikołaj Bachur na podstawie informacji vsetutpl.com, 14.02.17 r.

Ostatnie komentarze

Gazeta "Słowo Polskie" w PDF

2017

Nr 1 (54)

2016

Nr 12 (53)

Nr 11 (52)

Nr 10 (51)

Nr 9 (50)

Nr 8 (49)

Nr 7 (48)

Nr 6 (47)

Nr 5 (46)

Nr 4 (45)

Nr 3 (44)

Nr 2 (43)

Nr 1 (42)

2015

Nr 12 (41)

Nr 11 (40)

Nr 10 (39)

Nr 9 (38)

Nr 8 (37)

Nr 7 (36)

Nr 6 (35)

Nr 5 (34)

Nr 4 (33)

Nr 3 (32)

Nr 2 (31)

Nr 1 (30)

2014

Nr 12 (29)

Nr 11 (28)

Nr 10 (27)

Nr 9 (26)

Nr 8 (25)

Nr 7 (24)

Nr 6 (23)

Nr 5 (22)

Nr 4 (21)

Nr 3 (20)

Nr 2 (19)

Nr 1 (18)

2013

Nr 12 (17)

Nr 11 (16)

Nr 10 (15)

Nr 9 (14)

Nr 8 (13)

Nr 7 (12)

Nr 6 (11)

Nr 5 (10)

Nr 4 (9)

Nr 3 (8)

Nr 2 (7)

Nr 1 (6)

2012

Nr 5 od 23.12.2012 r.

Nr 4 od 26.11.2012 r.

Nr 3 od 26.10.2012 r.

Nr 2 od 25.09.2012 r.

Nr 1 od 25.08.2012 r.

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą